Monika Glosowitz o wstydzie i smrodzie

Monika Glosowitz
Cel nie zawsze uświęca środki. W przypadku urzędowej kampanii, z którą mamy teraz wszyscy do czynienia, jest nawet tak, że cel ma odwrócić naszą uwagę od braku środków. Zwykle kiedy nie umiemy czegoś wytłumaczyć, mówimy innym, że mają sami sobie dać radę - pisze Monika Glosowitz, była przewodnicząca Rybnickiej Rady Kobiet, w kolejnym swoim felietonie "O wstydzie i smrodzie".

Monika Glosowitz: O wstydzie i smrodzie

Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie. Taką prawdę życiową powtarzał mojemu ojcu mój dziadek. A mój ojciec powtarzał i mnie. Dosyć regularnie, z wielką dobitnością, jakby była to jedna z najbardziej doniosłych nauk, którą odebrał w życiu. Budował tym we mnie postawę, którą zwalczać muszę do teraz, mimo odebrania edukacji na najlepszych europejskich uniwersytetach, całej taszy dyplomów i nagród. Jest to postawa służebności, podwładności, autodyskredytacji, zgarbienia i czołobitności, możecie wybrać najbardziej Wam odpowiadający termin.

Postawę tę buduje się w całych zbiorowościach, nie tylko w domu, w małych sercach i umysłach dzieci swych. Wykorzystuje się w tym celu konkretną emocję, którą całkiem łatwo się w ludziach uruchamia. Jest nią wstyd. Wstyd ten ma charakter klasowy, bo spójrzcie, kto ma go odczuwać i w kim go można wywołać najszybciej. W tych maluczkich, biednych i wystraszonych, tych, co robią na samym dole. To im bydzie gańba, jak wielki pōn zejrzy na nich z byka. To łoni szybciusieńko weznōm swoje małe biczyki i chlast, odpokutujōm. A ci odpowiednio zabezpieczeni propagandą sukcesu, wychowani w pogardzie i przekonaniu o wyższości interesu własnego, mają i mieć to będą w głębokim poszanowaniu. 

I teraz, drodzy Państwo, przypomnijcie sobie kampanię „Gańba”, którą prezydent i dział promocji miasta uraczyli nas w tym roku. „Ślązacy mają honor i dumę. Doskonale czują, co znaczy słowo gańba. Uważam, że dzisiaj prawdziwa gańba dla Ślązaka to hajcować w starym piecu. Nowe przepisy sprawiają, że tym, którzy nie wymienią pieca grożą kary finansowe. To też bydzie gańba dostać sztrofa za coś takiego!” – mówi Piotr Kuczera.

Zawstydza się kogoś po to, żeby to on nas nie zawstydził. Grozi się wtedy, kiedy nie potrafi się czegoś wyegzekwować innymi metodami. To najgorsze z możliwych zachowań, godne potępienia. I przy okazji zwyczajnie szkoda na to pieniędzy, które miały zostać wydane chociażby na doradztwo energetyczne, a nie kampanię autopromocyjną włodarza. Tymczasem wciąż radzimy sobie sami.

Dlatego gańba temu, kto wstyd wykorzystuje z wyżyn swojego nadania. Kto wstydem zasłania własną nieudolność. Kto nie potrafi przyznać się do błędu i ustąpić wtedy, kiedy jest na to czas. Przecież dobrze znane są to mechanizmy, uczy ich historia. Cel nie zawsze uświęca środki. W przypadku urzędowej kampanii, z którą mamy teraz wszyscy do czynienia, jest nawet tak, że cel ma odwrócić naszą uwagę od braku środków. Zwykle kiedy nie umiemy czegoś wytłumaczyć, mówimy innym, że mają sami sobie dać radę. Tylko po co nam wtedy tacy kierownicy?

Tokio Raport - rozmowa z Karoliną Pęk

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie