Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Przed czterema laty na trasie Tour de Pologne w Bełku doszło do tragedii. Zginął Bjorg Lambrecht. Kolarz uderzył w betonowy przepust

Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Trzeba o tym pamiętać i tę pamięć pielęgnować. My nie zapomnimy na pewno - zapewnia pan Jan, przed posesją którego doszło do wypadku Bjorga Lambrechta.
Trzeba o tym pamiętać i tę pamięć pielęgnować. My nie zapomnimy na pewno - zapewnia pan Jan, przed posesją którego doszło do wypadku Bjorga Lambrechta. Piotr Chrobok, arc.
Był zwykły wakacyjny dzień. 76. edycja Tour de Pologne trwała w najlepsze. Zawodnicy rywalizowali w 3. etapie wyścigu, gdy na 48 kilometrze ok. 150-kilometrowej trasy z Chorzowa do Zabrza doszło do tragedii. W Bełku (gm. Czerwionka-Leszczyny) Bjorg Lambrecht stracił panowanie nad rowerem i uderzył w betonowy przepust. 22-latek zmarł na stole operacyjnym szpitala w Rybniku. Od dramatu mijają dokładnie cztery lata.

Cztery lata temu na trasie Tour de Pologne doszło do tragedii. Zginął Bjorg Lambrecht

To była największa tragedia w historii Tour de Pologne, od kiedy kolarskie ściganie stało się wyścigiem zawodowym. 5 sierpnia 2019 roku, podczas 76. edycji wyścigu doszło do śmiertelnego wypadku. Zginął w nim młody belgijski kolarz, 22-letni Bjorg Lambrecht.

Dramat z udziałem zawodnika rozegrał się w trakcie 3. etapu tamtego TdP. Jego trasa wiodła wówczas z Chorzowa do Zabrza. Kolarze ruszyli spod Stadionu Śląskiego. Metę usytuowano natomiast przy innym stadionie - Arenie Zabrze. W momencie startu wyścigu panowały dobre warunki. Dopiero w trakcie zaczął padać deszcz, który mógł - oficjalnie nigdy tego nie przyznano - przyczynić się do wypadku.

Ten miał miejsce w Bełku (gm. Czerwionka-Leszczyny) na dokładnie 48. kilometrze trasy. Na ul. Palowickiej, jadący w peletonie Bjorg Lambrecht stracił panowanie nad rowerem i z impetem uderzył w przydrożny betonowy przepust. Jak ustaliła później prowadząca śledztwo rybnicka Prokuratura Rejonowa, do tragedii doprowadził zalany w asfalcie odblask.

- 22-latek najechał kołem na punktowy element odblaskowy, które są wbudowane wzdłuż jezdni. To spowodowało, że stracił panowanie nad rowerem, kierownica nagle skręciła w prawo, a potem w lewo. Niestety na tej wysokości znajdował się feralny przepust - przekazywała jeszcze na etapie trwającego śledztwa prokurator Malwina Szendzielorz-Pawela, zastępca prokuratora rejonowego w Rybniku, dodając, że na taki przebieg wypadku wskazali jadący tuż za Belgiem dwaj kolarze grupy Team Emirates.

Przyczyną śmierci kolarza były wielonarządowe urazy

Od razu po wypadku, w kierunku kolarza ruszyli ustawieni wzdłuż trasy kibice, którzy zgromadzili się przy niej, żeby dopingować pokonujących kolejne kilometry zawodników. Jak relacjonowali, początkowo nikt nie zdawał sobie sprawy, że zdarzenie jest aż tak poważne.

- Stałem tutaj (wskazuje na miejsce, w którym kibicował - przyp. red). On uderzył w ten przepust i wpadł do rowu. Leżał, pomyślałem, że mu pomogę i pojedzie dalej. Ale nic z tego. Od razu polała się krew - opowiadał jeden z kibiców.

Mimo natychmiastowej reakcji świadków, a także błyskawicznemu transportowi kolarza do szpitala, życia Belga nie udało się uratować. - Kolarz został przywieziony do szpitala w stanie krytycznym. Został przyjęty na SOR, od razu trafił na stół operacyjny. Niestety, w czasie zabiegu kolarz zmarł - informował wówczas Michał Sieroń, ówczesny rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku.

Kilka dni później prokuratura doszła do tego, co było bezpośrednią przyczyną śmierci 22-latka. - Z badania sekcyjnego wynika, że przyczyną zgonu był uraz wielonarządowy, w szczególności uraz jamy brzusznej z masywnym krwotokiem wewnętrznym - podawała wtedy ustalenia Barbara Drewniok z rybnickiej prokuratury rejonowej.

Pamięć o śmiertelnym wypadku Bjorga Lambrechta wciąż jest żywa

Śmiertelny wypadek Bjorga Lambrechta wstrząsnął wówczas całym kolarskim światem. Kolejny etap Tour de Pologne był w zasadzie tylko symbolicznym przejazdem zawodników, którzy nie ścigali się, a jedynie pokonali dystans niecałych 134 kilometrów, za który nie przyznawano premii i którego nie brano pod uwagę w generalnej klasyfikacji.

Pamięć o zawodniku i tragedii, która miała miejsce kultywowano również w Bełku. Robiły to amatorskie grupy kolarskie - organizując chociażby rajd rowerowy - a nawet władze gminy Czerwionka-Leszczyny, które w 1. rocznicę śmierci kolarza wzięły udział w odprawionej w jego intencji mszy świętej, a następnie zapaliły znicze w miejscu jego wypadku.

Również dokładnie w czwartą rocznicę śmierci kolarza, w tym samym miejscu zapłonęły znicze, złożono kwiaty. Po raz kolejny - była już przed rokiem - pojawiła się też pluszowa maskotka i kartka ze wzruszającym podpisem w języku niderlandzkim. "Na zawsze w naszych sercach. Mama, tata i Britt".

- Trzeba o tym pamiętać i tę pamięć pielęgnować. My nie zapomnimy na pewno - zapewnia pan Jan, przed domem którego doszło do dramatu.

Trzeba o tym pamiętać i tę pamięć pielęgnować. My nie zapomnimy na pewno - zapewnia pan Jan, przed posesją którego doszło do wypadku Bjorga Lambrechta.

Przed czterema laty na trasie Tour de Pologne w Bełku doszło...

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na rybnik.naszemiasto.pl Nasze Miasto