Jerzy Markowski, najlepszy w Polsce ekspert górniczy: Nie dla kopalni Paruszowiec

RED
Udostępnij:
Zwolennicy budowy kopalni na złożach Paruszowiec w Rybniku tego się chyba nie spodziewali. Jeden z najważniejszych ekspertów od górnictwa w Polsce, uznany na świecie, wykładający na europejskich uniwersytetach autorytet, mówi o nowej kopalni: „Tej inwestycji nie da się pogodzić z interesami społecznymi”.

Jerzy Markowski to dziś jeden z najbardziej znanych na świecie polskich ekspertów od górnictwa. Nie tylko teoretyk, ale przede wszystkim praktyk, były wiceminister gospodarki, dziś ekspert na uczelniach niemieckich oraz azjatyckich. Wie, co mówi, nie tylko ze względu na doświadczenie ministerialne - sam także budował kopalnię (Budryk) i dobrze rozumie, z czym taka inwestycja się wiąże.

Red. Marcin Zasada z „Dziennika Zachodniego” w programie „Gość Dnia Radia Piekary i Dziennika Zachodniego” kilka dni temu zapytał Markowskiego o nową rybnicką kopalnię i społeczne protesty (słuchajcie w wideo od 7,25 min.).

WIDEO
Gość Dnia Radia Piekary i Dziennika Zachodniego Jerzy Markowski

Markowski zaczął ostrożnie (jest wszak człowiekiem górnictwa): - Polsce potrzebny jest węgiel, czego najlepszym dowodem jest to, że jak zabrakło śląskiego węgla, to pojawił się węgiel rosyjski. Importujemy już 18-20 mln ton węgla rocznie. Są dwa argumenty na „tak” dla inwestycji w Rybniku. Tylko dwa. Pierwszy to taki, że rzeczywiście w Rybniku są bogate zasoby węgla, ponad 300 mln ton – i to węgla bardzo dobrego. I drugi argument: wyjątkowo komfortowa z punktu widzenia inwestora sytuacja, że odbiorca tego węgla będzie wprost na powierzchni. Myślę tutaj o Elektrowni Rybnik. Takiego komfortu nie miałby nikt i nigdzie.

Następnie Markowski dodał jednak:

- Ale na tym kończą się argumenty za kopalnią. Bo czy obawy mieszkańców, że wydobycie uszkodzi drogi, zabudowy, tory klejowe są na wyrost? Nie są. Cała zabudowa w tamtym miejscu nigdy nie uwzględniała eksploatacji podziemnej. Ludzie nie budowali tam domów z myślą, że będzie kopalnia. Są też inne dylematy. Takie na przykład, że na powierzchni mamy potężny zbiornik wodny. Druga sprawa: ta nowa kopalnia nie będzie sąsiadowała z żadną czynną kopalnią. Wobec czego jej model budowy to klasyczny greenfield – czyli właściwie budowa od gołej ziemi, od samego początku. Można co prawda dwoma wyrobiskami ewentualnie dostać się do złoża chwałowickiego, ale to nie załatwia sprawy. To zatem nowa kopalnia - jak budowany kiedyś przez mnie Budryk lub aktualnie likwidowany Krupiński.

- Czy nie ma Śląsku lepszych terenów pod kopalnie? – zapytał Markowskiego Marcin Zasada.

- Ależ oczywiście, że są. Dzisiaj można planować eksploatację w nowych złożach, które po pierwsze nie będą znajdowały się pod terenami zabudowanymi. Na przykład można eksploatować w obszarze zamkniętej w 1998 roku kopalni Dębieńsko. To jest mądry pomysł Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Oni powinni to złoże eksploatować, udostępniając je sąsiedniej kopalni Szczygłowice. Są w Polsce inne złoża – na przykład na Dolnym Śląsku w rejonie Nowej Rudy - o które od lat zabiega (o koncesję) australijska firma. I koncesji tej nie może dostać. Mimo że samorządy tego chcą i jest tam świetny węgiel. I to są modele, które się ekonomicznie się bronią, a społecznie nie powodują żadnych konfliktów.

Tyle Markowski. To kolejny głos - tym razem z drugiej strony, rozsądnej części lobby górniczego – w sprawie budowy nowej kopalni w Rybniku. A właściwie w sprawie bezsensu tej budowy.

Zakupy róbmy racjonalnie a nie emocjonalnie KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie