Łukasz Kohut, Człowiek Roku w Rybniku: Tęskniłem za moim hajmatem

Aleksander Król
Łukasz Kohut wygrał plebiscyt Dziennika Zachodniego i zdobył tytuł “Człowieka Roku 2016 w Rybniku”. Nam opowiada o miłości do Śląska, fotografii i polityki

Gratuluję panu tytułu ,,Człowiek Roku 2016 w Rybniku”, przyznanego przez Czytelników i internautów, którzy docenili Pana działalność na wielu frontach. Jednym podobają się fotografie Śląska, drugim działalność społeczno-polityczna na Śląsku, jeszcze innym starania o godkę śląską. No właśnie wspólnym mianownikiem zawsze jest Śląsk. Jak się zrodziła to miłość?
Przede wszystkim dziękuję serdecznie za to wyróżnienie. Dziękuję czytelnikom i internautom za każdy głos, a także gratuluję wszystkim współnominowanym osobom. Miłość do Śląska zrodziła się paradoksalnie w Skandynawii. Gdy kończyłem studia na Uniwersytecie Śląskim (politologia w Katowicach oraz zarządzanie i marketing, które rozpocząłem później w Chorzowie) pojawiła się możliwość wyjazdu na semestralną wymianę do Finlandii. Po tym epizodzie i obronie pracy magisterskiej wylądowałem w Oslo w Norwegii. Nie czułem jeszcze wtedy tego fenomenu śląskiej odrębności, to się we mnie rodziło. Zacząłem czytać o historii Śląska, szperać w Internecie. Nie miałem niestety w szkole zajęć z edukacji regionalnej. Tęsknota za domem, rodziną, ulubionymi miejscami, do swojego hajmatu, gdzie żyją znajomi - takie rzeczy przychodzą do człowieka, wtedy gdy jest daleko. Bardzo dobrze zarysowane jest to o czym mówię w “Listach z Rzymu” profesora Kadłubka. Potem mieszkałem i pracowałem jeszcze 2 lata w czeskiej Pradze, gdzie moja miłość do Śląska okrzepła, bo wracałem prawie co weekend do domu. W 2012 roku wróciłem na stałe do Rybnika. Było parę powodów - moja babcia, z którą byłem bardzo związany zaczęła chorować na stawy. Ale też 5 lat za granicą to wystarczająco dużo czasu, kiedy człowiek musi się określić - czy zostaje i żyje na stałe jako emigrant, czy wraca.

Czyli w naszym przypadku do familoków na Paruszowcu i hołdy w Niedobczycach…

- [Śmiech] Także do tych familoków, ale też do tych umarłych, zalanych drzew między Radziejowem i Chwałowicami, które uwielbiam. I do Jankowic ze Studzienką, które uważam, za najbardziej malownicze miejsce na Śląsku.

Ale przyciągała też polityka, prawda?

Owszem, chciałem też spróbować się w działalności społecznej i politycznej. Zawsze mnie to interesowało. A takie rzeczy robi się raczej w swoim kraju. Polityka jest słowem znienawidzonym i wszyscy go unikają, choć tak naprawdę wszystko jest polityką w tych czasach. Uzyskałem dobry wynik w wyborach do Sejmu, ponad 5000 głosów, ale nie było mi dane zostać posłem. Mimo to staram się realizować niektóre postulaty dotyczące Śląska. Działam w stowarzyszeniu DURŚ, którego jestem członkiem zarządu. Wprowadziliśmy edukację regionalną w Rybniku, Mysłowicach i paru innych miejscach. Organizujemy także dyktando śląskie. Staramy się promować Śląsk. To wszystko jest możliwe dzięki fantastycznym ludziom z DURŚ: Józef Porwoł, Alojzy Zimończyk, Martin Grabowski, Mirek Górka, Wojtek Orliński, Rafał Rzepka i wielu, wielu innych. DURŚ to takie stowarzyszenie ludzi, którzy po prostu kochają Śląsk - każdy jest z innej „parafii” i każdy zajmuje się czymś innym. Pierwszym celem DURŚ jest edukacja regionalna i promocja śląskiej godki. To program autorski przystosowany do potrzeb Rybnika. Śląskich zwyczajów, także kulinarnych uczą się dzieci z czwartych klas szkół podstawowych w Rybniku, Mysłowicach, Świerklanach. Chcielibyśmy, żeby tak było na całym Śląsku. A jeśli chodzi o politykę to zmieniłem ostatnio opis na Twitterze na „Silesian Politician”, jestem śląskim politykiem, moją partia jest Śląsk.

Rozstał się pan politycznie z Januszem Palikotem?

Janusz odszedł z polityki, wraca do biznesu, planuje duży biznes alkoholowy. Mogę zdradzić, że to browary.

Jakie polityczne plany ma Łukasz Kohut?

Polityka interesuje mnie od zawsze i to się już nie zmieni. W dzisiejszych czasach nawet nie wiemy jednak jaka będzie ordynacja wyborcza, trudno cokolwiek przewidzieć. Na pewno bliskie mi są ideały wolnościowe, prawa człowieka, otwarta Polska w zjednoczonej Europie, a nie to co dzieje się obecnie. Na protestach w Rumunii ostatnio protestujący mówili otwarcie, że nie chcą, żeby Rumunia zmieniała się jak Rosja, Ukraina czy Polska. To powinno nam dać do myślenia…

Był pan bardzo widoczny podczas czarnych protestów w Rybniku…

Zostałem zaproszony przez kobiety, które organizowały protest, które wiedziały, że działam po tej stronie sceny. Wzięło w nim udział prawie 900 kobiet na rybnickim rynku. Była moc. Pomagałem i znów będę pomagał. Kobiety organizują kolejną akcję - Marsz Kobiet - 8 marca. Wielki szacunek dla nich, że działają, tak rodzi się społeczeństwo obywatelskie.

Na co dzień z czego Pan żyje?

Prowadzę własną działalność gospodarczą. Żyję z fotografii, ale i marketingu internetowego, sprzedaję też swoje zdjęcia w formie wydruków na płótnie i posterach w sklepie internetowym , ale także w formie fototapet. Fotografuję też komercyjnie, np. na weselach i dla mediów.

W ubiegłym roku miał Pan dwie wystawy. Jedną w Galerii Smolna, drugą na deptaku. I na nich znowu Śląsk… na jednej industrialny, na drugim zielony… Który lubi Pan bardziej? Jak powinien promować się Śląsk, dalej poprzez kopalniane szyby, czy nowoczesność?

Lubię obydwa oblicza Śląska, one się dopełniają. Trzeba pokazywać i jedno i drugie. Śląsk staje się powoli nowoczesny, ale Ślązacy jako mieszkańcy pogranicza są także melancholijni. Prowadzę na Facebooku stronę ,,Miejsca w Rybniku, o których nie miałeś pojęcia” i widzę jak duży jest odzew, gdy publikuję zdjęcia dawnego Rybnika.

Które miejsca w Rybniku nadają się szczególnie na plener dla par małżeńskich?

Jest ich wiele. Zabieram swoje pary np. do pałacu w Krowiarkach za Raciborzem. Pałac jak z bajek Disneya. Dobre zdjęcia wychodzą zawsze w Jankowicach za Studzienką oraz na ulicy Sportowej, gdzie sporo samochodów „sprzedałem” (auta sfotografowane tu idą jak na pniu). Klimatyczne są drzewa na tamie w Wielopolu, gdzie korzenie wystają nad ziemię. Wielu myślało patrząc na to zdjęcie, że to Szkocja. Tych miejsc jest naprawdę dużo. Rybnik i Śląsk są piękne.
Rozmawiał: Aleksander Król


II miejsce w plebiscycie Człowiek Roku w Rybniku zajęła Justyna Ostrzołek, z fundacji “Jestem głosem tych co nie mówią”, a III miejsce - Maria Malinowska, dyrektor II LO. Laureaci etapu miejskiego walczą teraz o tytuł Człowieka Roku 2016 Województwa Śląskiego


Człowiek Roku 2016 Woj. Śląskiego PLEBISCYT

Dla kogo brytyjskie Oscary?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie