Glosowitz: "Nom niy ma gańba"

Monika Glosowitz
Monika Glosowitz
O tym, że nadejdzie górnicza apokalipsa, to my, głupie baby, mówiłyśmy już dawno. My, córki, wnuczki i żony górników i pracowników spółek węglowych, ryli, elektryków i nadzoru. Niejednego z nich kopalnia albo nieudolna transformacja zabrały nam z tego świata. Dlatego dobrze wiedziałyśmy, że czeka nas zbiorowy dramat, i starałyśmy się wybiegać myślami w przyszłość - pisze Monika Glosowitz, przewodnicząca Rybnickiej Rady Kobiet, w naszym cyklu "Kobiety z Rybnika".

Glosowitz: Nom niy ma gańba

O tym, że nadejdzie górnicza apokalipsa, to my, głupie baby, mówiłyśmy już dawno. My, córki, wnuczki i żony górników i pracowników spółek węglowych, ryli, elektryków i nadzoru. Niejednego z nich kopalnia albo nieudolna transformacja zabrały nam z tego świata.

Dlatego dobrze wiedziałyśmy, że czeka nas zbiorowy dramat, i starałyśmy się wybiegać myślami w przyszłość.

Robiłyśmy to w tym samym celu, w którym robimy listy zakupów i przygotowujemy harmonogram życia rodzinnego. Po co, żeby zabezpieczyć byt, poczuć – może to iluzoryczne, ale jednak – się bezpiecznie, zyskać jakiś stopień pewności, że przetrwamy my, nasze rodziny, sąsiedzi i dalecy krewni. Ci wszyscy, których mniej i bardziej kochamy. Ale wiemy, że bez nich nasz świat by nie istniał. I chcemy być pewne, że ktoś o tym wszystkim myśli lata świetlne naprzód i nie zrobi nas wszystkich w ciula, jak to się u nas mówi i wcale nie uważa, że jest to bardzo wulgarne.

Jak więc można używać określeń tak jednoznacznie budujących piekielne imaginarium w stosunku do grupy społecznej, na barkach której (dosłownie!) budowano gospodarkę całego regionu? Myślę tu konkretnie o warszawskim profesorze mówiącym o kaście pasożytów i panu redaktorze piszącym o krzyczących, łkających, bajdurzących związkowcach i wymianie kopalni na fabrykę telewizorów…

Rybnicka Rada Kobiet od prawie dwóch lat głośno mówi o problemie smogu w naszym mieście. Kazano nam się już walnąć młotkiem w łeb niejeden raz.

Mimo wielu momentów zwątpienia i wściekłości domagam się, żeby kosztem tych rewolucji nie obciążać najsłabszych. Protestujący (szybciutko spacyfikowani) górnicy mają prawo nie chcieć przyjąć na swoje barki kosztów transformacji, a klasa średnia nie ma prawa mówić o swoim cierpieniu z powodu czarnej hołoty broniącej swojego węgla do ostatniej kropli krwi.

Sformułowanie „zrównoważony rozwój” powinno przestać wreszcie być elementem wnioskowej nowomowy kierowanej do przedsiębiorców, a zacząć znaczyć tyle, co przemyślany, długotrwały proces przeobrażania się regionu, w którym biorą udział wszyscy, których życie zaczyna się zmieniać. I nie mówcie mi, że głupie ludzie niy słuchajōm…

Polka wśród najbardziej wpływowych ludzi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie