MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Były poseł PiS z Rybnika trafi za kratki? Prokurator chce 4,5 roku więzienia dla Grzegorza J.

OPRAC.:
PAP
PAP
Robert Lewandowski
Robert Lewandowski
REGION. Kary 4,5 roku pozbawienia wolności domaga się prokurator dla Grzegorza J., byłego posła PiS z Rybnika, który oskarżony jest o korupcję. Prokurator wskazywał, że J., "był uważany w środowisku za wszechmogącego, a przynajmniej kreującego się na taką osobę". Obrona wniosła o uniewinnienie, gdyż jak wskazywała "twierdzenie, że J. jest głową ośmiornicy działającej na Śląsku jest absurdalne". Wyrok ma zostać ogłoszony 6 maja.

Spis treści

4,5 roku więzienia dla byłego posła Grzegorza J. z Rybnika? Tego chce prokurator

W poniedziałek 22 kwietnia, w Sądzie Rejonowym w Rybniku odbyła się kolejna rozprawa w procesie, w którym oskarżony o korupcję jest Grzegorz J., były poseł PiS. W trakcie rozprawy, sąd wysłuchał mów końcowych. Prokurator Tomasz Stelmasiak z lubelskiego wydziału Prokuratury Krajowej, który uczestniczył w rozprawie w formie wideokonferencji, wyraził przekonanie, że proces potwierdził popełnienie przez oskarżonych zarzucanych im przestępstw. Zdaniem prokuratora, który domaga się kary 4,5 roku więzienia dla J., miała istnieć grupa osób powiązanych m.in. towarzysko i wspierających się nawzajem w załatwieniu różnych spraw, np. stanowisk w radach nadzorczych.

- Osoby te trudno nazwać fachowcami, które mogłyby pełnić funkcje w spółkach prawa handlowego - mówił.

Prokurator dodawał, że J. "był uważany w środowisku za wszechmogącego, a przynajmniej kreującego się na taką osobę". Według prokuratora, J. miał przyjmować korzyści majątkowe w zamian za rekomendowanie różnych osób na stanowiska czy załatwianie kontraktów.

- Co potwierdzili świadkowie, którzy opisali przestępczy proceder i dzięki temu skorzystali z klauzuli bezkarności. Łapówki były przekazywane, bo tak "należało", było to w tym środowisku "normalne" - mówił oskarżyciel.

Oprócz łącznej kary 4,5 roku więzienia dla J., prokurator zażądał 140 tys. zł grzywny. Chce ponadto dla niego zakazu zajmowania stanowisk m.in. w organach państwowych, samorządowych i spółkach prawa handlowego na 15 lat, podania wyroku do publicznej wiadomości i przepadku korzyści z przestępstw. Dla pozostałych oskarżonych Stelmasiak wniósł m.in. o kary roku więzienia w zawieszeniu, grzywny i zakaz pełnienia określonych stanowisk.

"Każda działalność polityczna opiera się na systemie rekomendacji"

Jak z kolei przekonywała obrona, w tej sprawie trudno przypisać komukolwiek korupcję.

- Każda działalność polityczna opiera się na systemie rekomendacji, jest on powszechny i dopuszczalny z punktu widzenia prawa. Ktoś te osoby zatrudniał w spółkach, przecież nie J. - zaznaczył mec. Wojciech Bergier, jeden z obrońców J.

Jego zdaniem, w jednym przypadku to, co według oskarżenia miało być łapówką dla jego klienta, było w istocie zwrotem długu, a w innym - z przekazanych posłowi pieniędzy zakupiono cegiełki na budowę pomnika Lecha i Marii Kaczyńskich. Obrońcy wskazywali ponadto, że to nie sami świadkowie oskarżenia przyszli do CBA, by złożyć zeznania obciążające J. i innych oskarżonych - to CBA zgłosiło się do tych świadków, wcześniej prowadząc działania operacyjne. Później – twierdzi obrona – sugerowano im treść zeznań, manipulowano nimi i wywierano psychologiczną presję. Według mec. Bergiera, jednemu ze świadków agenci Biura mówili, że "trzeba zniszczyć J.". Dopiero w sądzie mogli oni mówić swobodnie, co skutkowało zmianą treści zeznań – przekonywała obrona.

- Twierdzenie, że J. jest głową ośmiornicy działającej na Śląsku jest absurdalne i nie dziwię się, że obecna władza chce zlikwidować CBA - mówił jeden z adwokatów.

W trakcie mowy końcowej, J., oświadczył, że nigdy nie przyjął ani nawet nie żądał żadnej korzyści majątkowej i że zawsze kierował się słowami przysięgi poselskiej. Swoje zainteresowanie działalnością spółek z udziałem Skarbu Państwa tłumaczył tym, że poseł powinien interesować się takimi sprawami i podejmować "interwencje".

Jeszcze przed wysłuchaniem mów końcowych sąd odrzucił złożony przed kilkoma tygodniami wniosek prokuratora, który chciał dołączenia do akt sprawy z kontroli operacyjnej CBA Dawida Ż., który także jest świadkiem procesie. Sąd uznał, że wniosek oskarżenia zmierza do przedłużenia postępowania i mógł zostać złożony znacznie wcześniej. Sąd nie zgodził się też na częściowe wyłączenie jawności mów końcowych, o co wnosił jeden z obrońców.

Prokurator zawnioskował o przeprowadzenie dowodów

W lutym bieżącego roku, po przesłuchaniu ostatniego świadka w procesie, prokurator Tomasz Stelmasiak z lubelskiego wydziału Prokuratury Krajowej złożył wniosek o przeprowadzenie dowodów z dokumentów i zapisów materiałów z kontroli operacyjnej CBA Dawida Ż., który także jest świadkiem jest w dobiegającym końca procesie. Oskarżyciel argumentował, że ma to umożliwić sądowi i stronom ocenę wiarygodności tego świadka i powiązań pomiędzy oskarżonymi. Obrońcy, przygotowani do wygłoszenia mów końcowych, nie kryli zaskoczenia, że wniosek pojawia się na tym etapie procesu. Obrona miała kilka tygodni na zapoznanie się z materiałami CBA.

W trakcie kolejnej rozprawy, która odbyła się pod koniec marca, zarówno adwokaci, jak i oskarżeni wnieśli o nieuwzględnianie wniosku prokuratury. Podawali w wątpliwość legalność tego źródła dowodowego i przekonywali, że wniosek prokuratury godzi w zasadę bezpośredniości postępowania sądowego. Podnosili też, że nie wiadomo nic o okolicznościach kontroli operacyjnej – jakiego użyto sprzętu i oprogramowania, czy był to np. Pegasus. Jak dodawali, stenogramy nie odzwierciedlają dokładnie treści nagrań.

Prokurator wskazywał z kolei, że czynności operacyjne CBA były w pełni legalne, na podsłuchiwanie rozmów telefonicznych świadka zgodził się sąd w Warszawie, w związku z innym postępowaniem.

Zarzuty dla byłego posła z Rybnika

Grzegorz J. został zatrzymany w styczniu 2022 roku, przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Przedstawiono mu zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych w związku z pełnieniem funkcji publicznej w latach 2016-18 oraz powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych i podejmowania się w zamian za łapówki pośrednictwa w załatwieniu spraw. W prokuraturze przedstawiono mu zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych w zamian za rekomendowanie i przyczynienie się do powołania osób na stanowiska w spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Zarówno podczas śledztwa, jak i w trakcie procesu J. nie zgadzał się z zarzutami.

- Nie zostałem złapany na gorącym uczynku, dlatego że czyny, które zarzuca mi pan prokurator nigdy nie miały miejsca - podkreślał na rozprawie przed rokiem Grzegorz J.

J. usłyszał też zarzuty związane z powoływaniem się na wpływy w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej oraz wywieraniem wpływu na decyzje podejmowane przez dyrektora jednego z przedsiębiorstw państwowych. Prokuratura uważa, że w ten sposób przekroczył uprawnienia do podejmowania interwencji poselskiej w tym przedsiębiorstwie. W sumie J. usłyszał sześć zarzutów.

Z powodu konieczności zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, prokurator skierował wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Grzegorz J. został aresztowany, lecz zwolniono go po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 500 tys. złotych. Przed Sądem Rejonowym w Rybniku odpowiada z tzw. wolnej stopy.

Zatrzymania innych osób

W tym samym śledztwie zatrzymano również trzy inne osoby - przedsiębiorców, którzy w zamian za doprowadzenie do zawarcia umów z przedsiębiorstwem państwowym na wykonanie prac remontowo-budowlanych mieli złożyć obietnicę uzyskania korzyści majątkowych między innymi byłemu posłowi. Michał G., Jarosław J. i Karol S. usłyszeli zarzuty złożenia obietnicy udzielenia korzyści majątkowej dyrektorowi państwowego przedsiębiorstwa produkcyjnego z siedzibą w Raciborzu w zamian za przychylne decyzje w przedmiocie realizacji i kontynuowania prac remontowo–budowlanych.

Nie przeocz

Były poseł PiS z Rybnika trafi za kratki? Prokurator chce 4,...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dzień Matki. Jak kobiety radzą sobie na rynku pracy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Były poseł PiS z Rybnika trafi za kratki? Prokurator chce 4,5 roku więzienia dla Grzegorza J. - Rybnik Nasze Miasto

Wróć na rybnik.naszemiasto.pl Nasze Miasto