W lipcu pogorszyła się sytuacja na rynku pracy w województwie śląskim. Po trwającym od kwietnia tego roku spadku bezrobocia ostatni miesiąc przyniósł jego ponowny wzrost.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
W lipcu pogorszyła się sytuacja na rynku pracy w województwie śląskim. Po trwającym od kwietnia tego roku spadku bezrobocia ostatni miesiąc przyniósł jego ponowny wzrost.

Pod koniec lipca bez pracy w całym regionie pozostawało 150 tysięcy osób - o ponad półtora tysiąca więcej niż przed miesiącem i aż o 25 tysięcy więcej niż rok temu. Skąd ta zmiana?

- Rejestrujący się obecnie bezrobotni to przeważnie młodzi ludzie, którzy dopiero niedawno ukończyli szkoły. To typowa sytuacja, która często powtarza się pod koniec wakacji. Ilość wracających do kraju emigrantów oraz osób, które straciły pracę w wyniku zwolnień grupowych utrzymuje się na mniej więcej takim samym poziomie - mówi Aleksandra Zaręba z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach.

Sytuacja nie jednak do końca typowa - rok temu wakacyjne miesiące przyniosły bowiem kontynuację spadku bezrobocia. O ile na koniec czerwca bez pracy pozostawało 130 tysięcy osób, to na koniec lipca było ich niespełna 125 tysięcy, a po kolejnym miesiącu 122 tysiące. Wtedy jednak trwała jeszcze koniunktura w gospodarce. Emigranci również jeszcze dobrze sobie radzili na rynkach pracy innych krajów Europy.

Największy przyrost bezrobocia w ciągu ostatnich tygodni odnotowano w rejonie Rybnika, gdzie bez pracy jest aktualnie ponad 15 tysięcy osób.

Mimo tych niepokojących sygnałów województwo śląskie wciąż utrzymuje się w czołówce regionów o najniższym bezrobociu - bez pracy pozostaje u nas 8,3 procent ludności. Lepiej jest tylko na Mazowszu (8,2 proc.) i w Wielkopolsce (7,8 proc.).

Wciąż utrzymuje się wyraźne rozwarstwienie naszego regionu pod względem sytuacji na lokalnych rynkach pracy. O ile w Katowicach, Tychach czy powiecie bieruńsko-lędzińskim bezrobocie nie przekracza 4,7 procenta (subregion tyski jest jedynym, gdzie w ciągu ostatniego miesiąca bezrobocie spadło), to w powiecie myszkowskim bez pracy jest co szósty mieszkaniec. Niewiele lepiej jest w powiatach zawierciańskim i częstochowskim, gdzie bezrobocie wynosi odpowiednio 15 i 14,1 procent.

- To nie znaczy, że te powiaty skazane są na bezrobocie. Upadanie, bądź ograniczanie produkcji przez gigantów zatrudniających po kilka tysięcy osób nie idzie tam w parze z tworzeniem miejsc pracy w nowych gałęziach gospodarki. Zmiana tej sytuacji zależy od aktywności lokalnych liderów, oni muszą stworzyć przyjazny klimat dla inwestorów - komentuje prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Ponad 20 procent bezrobotnych w naszym regionie to osoby powyżej 50 roku życia, ponad połowa nie ma wykształcenia średniego, co czwarty przyznaje się do tego, że nie posiada doświadczenia i kwalifikacji zawodowych. Przeważającą część zarejestrowanych w "pośredniakach" stanowią kobiety - obecnie w całym regionie bez pracy pozostaje prawie 83 tysiące pań.






150 tys. osób pozostawało w naszym regionie bez pracy na koniec lipca






25 tys. bezrobotnych przybyło w naszym regionie w ciągu ostatniego roku

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!