(© fot. Marek Zakrzewski.)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

W rozpoczętym właśnie roku szkolnym skończą się wspólne wyjścia uczniów do kina, ogrodu zoologicznego, na spotkania z artystami. Nie będzie też wycieczek szkolnych. Dlaczego? Z powodu wprowadzonej 1 września reformy programowej. Dyrektorzy szkół obawiają się, że na tego rodzaju "żelazne" dotychczas punkty programu szkolnego nie będzie czasu.

Nowa podstawa programowa, która weszła do klas pierwszych szkoły podstawowej i gimnazjalnej w aptekarski sposób wylicza ilość godzin lekcyjnych, które każdy nauczyciel musi przeprowadzić ze swoimi uczniami. O ile w przypadku najmłodszych uczniów podstawa nie stanowi jeszcze takiego problemu, o tyle z gimnazjalistami będzie kłopot. Od tego roku szkolnego gimnazja muszą zaplanować każdy dzień od września do czerwca.

- Dydaktyki nie można zaplanować po zegarmistrzowsku. Każdy uczeń jest inny i uczy się w różnym tempie - zauważa Tomasz Szyjkowski, dyrektor Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Sosnowcu.

- Lepiej też żeby nauczyciele nie chorowali - dodaje Krystyna Brodawka, dyrektorka Gimnazjum nr 10 w Bytomiu. Ich nieobecność może bowiem uniemożliwić realizację nawet najlepszych planów.

- Zapomniano również o tym, że pod koniec roku szkolnego są egzaminy, które powodują zawieszenie części zajęć. Po pierwsze część nauczycieli to egzaminatorzy, po drugie trzeba wyłączyć niektóre sale lekcyjne na czas rozwiązywania testów - mówi Przemysław Fabjański, dyrektor Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie.

Rok szkolny ma średnio 36 tygodni. Podstawa programowa została rozpisana na 30-32 tygodnie. Od tego roku szkolnego polonista musi przeprowadzić 150 lekcji w pierwszej klasie i ani jednej mniej. O tym czy wszyscy zdążą z realizacją godzin, będzie wiadomo dopiero za kilka miesięcy. Na razie dyrektorzy dopasowują określoną w rozporządzeniu liczbę zajęć do kalendarza świąt, imprez szkolnych, ferii zimowych i egzaminów zewnętrznych.

- Wychowawczyni poinformowała nas, że zorganizują tylko jedną wycieczkę, która z konieczności będzie zahaczała o sobotę i niedzielę. Program szkolny jest przeładowany i na więcej nie pozwoli - opowiada Mirosław Zając, ojciec gimnazjalisty z Sosnowca

A miało być lepiej. Tak wynikało z informacji zapowiadających reformę, zamieszczonych na stronach internetowych resortu oświaty. Nowy ramowy plan nauczania miał być "bardziej elastyczny", określać minimalną liczbę godzin przeznaczonych na realizację każdego przedmiotu. Do tej pory, jeśli lekcje przepadały z powodu wyjścia na film historyczny, pozostali nauczyciele nadrabiali program w ramach tych godzin, które zostały. Nowe zasady nie pozwalają jednak odpuścić żadnej lekcji. Trzeba więc ograniczyć wyjścia z uczniami do niezbędnego minimum.

- Musimy się zastanowić co zrobić z akademią jazzu oraz kółkiem filmowym. Póki co pomyśleliśmy o łączeniu niektórych imprez szkolnych. Pasowanie pierwszoklasisty połączyliśmy z dniem chłopca - dodaje Brodawka.

- W minionym roku szkolnym większość świąt wypadało w czwartki, co wymagało od nas nie lada mobilizacji, żeby zdążyć z programem. W tym roku mamy sztywne zasady. W ministerstwie zapomniano chyba, że szkoła to nie jest zakład produkcyjny, musimy mieć swobodę w realizacji materiału. W tej sytuacji trudno mówić o organizowaniu wycieczek szkolnych oraz wielu innych imprez - martwi się Fabjański, nie tylko dyrektor, ale i założyciel słynnego Koła Geografów "Peneplena". Od lat podróżuje z uczniami po świecie. Niedawno wrócili z wyprawy "Indie - Himalaje 2009".

Stanisław Faber, śląski kurator oświaty, zapowiada, że przyjrzy się sprawie. Jest jednak przekonany, że nowy ramowy plan nauczania zwiększa możliwości planowania zajęć lekcyjnych. - Jak do tej pory żaden dyrektor szkoły nie zwracał nam uwagi na ewentualne problemy - mówi.






Z Przemysławem Fabjańskim, dyrektorem Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie rozmawia Katarzyna Piotrowiak


Wycieczki to zbędny balast dla szkół?

Szkolny wyjazd wymaga czasami wielu tygodni, a nawet miesięcy przygotowań. Ale to nie ma znaczenia, kiedy wszyscy potem siadamy przy ognisku i wspólnie się dobrze bawimy. W naszym wypadku są to dalekie wyprawy, w trakcie których uczniowie mieli już okazję spotkać się z Dalajlamą, albo odśpiewać publicznie hymn Indii.


Gdzie i kiedy to miało miejsce?

Miesiąc temu, w miasteczku Diskit w górach Karakorum na północy Indii. Nasi uczniowie wyszli na plac i zaczęli śpiewać do mikrofonów. Na początku publiczność nie kryła zaskoczenia, a potem nagrodziła śmiałków brawami. Nauczycielowi w takich chwilach serce rośnie.


Mówi się, że podróże kształtują charakter. Czy odnosi się to również do wycieczek szkolnych, także tych bliskich, kiedy młodzież zwiedza Kraków, albo Wieliczkę?

Nie jest ważne gdzie jedzie wycieczka, istotne, że uczniowie są razem. Młody człowiek może się wielu nowych rzeczy nauczyć, umiejętniej nawiązywać kontakt z ludźmi, współpracować z rówieśnikami oraz opiekunami. To wcale nie muszą być zamorskie wyjazdy, chodzi o to, żeby uczeń mógł czasami oderwać się od codzienności, przebywać w niezwykłych dla niego warunkach. Podstawa programowa jest ważna, ale nie można młodego człowieka uczyć jedynie w szkole.

Czytaj także

    Komentarze (7)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    nasa (gość)

    Szkoła miała być zgodnie z wieloma założeń wcześniejszych reform - bezstresowa.
    Chyba jedynie Pani Minister nie przeżywa z tego powodu stresu.
    Ja odnoszę że według coraz to nowszych i "mądrzejszych" reform, szkoła stanie się fabryką produkcji "geniuszy" nie potrafiących sobie radzić z problemami dnia codziennego.
    A co zfunkcją wychowawczą, która nie jest wyłącznie powiązana z uczeniem w dosłownym tego słowa rozumieniu.
    A co z kształtowaniem postaw prospołecznych (a te kształtuje się o wiele lepiej w czasie wycieczek, wolnotariatu itp.), a co z poznawaniem swojego miasta i okolicy?
    To nie jest ważne?
    Chyba nie - grunt to kuć na pamięc, czesto nie wiedząc i nie rozumiejąc po co, na co i dlaczego.

    Czy o to nam chodzi?
    Wychować "genialne" i nieporadne społeczeństwo?

    pif (gość)

    cała ta reforma to wyrzucone pieniądze w błoto wszystkich obywateli, a rodziców dzieci podwójnie.

    cargo (gość)

    W niemczech katastrofa kolejowa, czołowemu zderzeniu uległo dwóch przewozników w pobliżu Drezna. Czy są jakies ofiary panie szendzielorz ???

    jw3489 (gość)

    tylko nie podali na jakie towary a pseudo dziennikarzy to nie obchodzi oni zyją NEWSAMI!!!

    baltona (gość)

    Dlaczego od półtora tygodnia złoty leci ciagle w dół czy może to ktos wyjasnić ???