Andrzej Suchy liczy, że nie będzie musiał leczyć się prywatnie Andrzej Suchy liczy, że nie będzie musiał leczyć się prywatnie

Andrzej Suchy liczy, że nie będzie musiał leczyć się prywatnie. (© fot. Barbara Kubica.)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

W miniony piątek blisko tysiąc osób, stało kilka godzin w 30 stopniowym upale, w kolejce do rejestracji w poradni kardiologicznej, która mieści się przy ulicy Byłych Więźniów Politycznych. Wszystko dlatego, że od tego dnia rozpoczęły się zapisy na wizyty kontrolne na najbliższe pół roku do jednego ze specjalistów. Pierwsi chorzy ustawili się w kolejce pod poradnią około północy w czwartek.

Ludzie obawiali się, że jeśli przyjdą później, zabraknie dla nich wolnych terminów wizyt. O tym wydarzeniu pisaliśmy w sobotnim wydaniu Polski Dziennika Zachodniego w artykule pod tytułem "Nocna kolejka po zdrowie".

Tymczasem okazuje się, że z dostępem do lekarzy-specjalistów wkrótce może być w Rybniku jeszcze gorzej. Grażyna Potera, prezes niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej Centrum Medyczna zapowiedziała, że w kolejnym roku prawdopodobnie kierowana przez nią poradnia, nie będzie się starała o kontrakt z NFZ na leczenie pacjentów ze schorzeniami sercowymi. - Tego kontraktu nie miałabym kim zrealizować. Pacjentom w Rybniku i regionie pozostanie więc tylko przychodnia przy szpitalu w Orzepowicach. Jednak z tego co wiem, jej wysokość kontraktu i możliwości są bardzo ograniczone - mówi prezes Grażyna Potera.

Z czego to wynika? - Z nowym rokiem NFZ obniżył nam kontrakt z 40 tysięcy punktów do 35 tysięcy. Obniżył również wycenę punktu z 10,10 złotego na 9,20 złotego. W efekcie, kardiolodzy rezygnują ze współpracy z nami. Trudno im się dziwić, bo za jedną wizytę NFZ płaci przychodni 36,80 zł brutto. Tymczasem, w prywatnych poradniach, pacjenci płacą lekarzom od 100 do 200 złotych - tłumaczy Potera.

Myśl o tym, że specjalistów może wkrótce zabraknąć pacjentom, którzy wymagają stalej opieki kardiologicznej, nie mieści się w głowie. - Jestem po dwóch zawałach, więc na kontrolę do specjalisty muszę chodzić regularnie. Przez wiele lat, jako górnik pracujący w kopalni odprowadzałem regularnie składki na ubezpieczenie zdrowotne. I to nie były małe pieniądze. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że po przejściu na emeryturę spotka mnie takie upokorzenie - podkreślał Andrzej Suchy, emeryt z Rybnika.

Gdzie leczyć się będą pacjenci w sytuacji, kiedy Centrum Medyczne swoją poradnię kardiologiczną zdecyduje się zlikwidować?

- My nie możemy nikogo zmusić, by startował w konkursie. Jeśli Centrum Medyczne nie będzie się ubiegało o kontrakt na kolejny rok, to pacjenci będą musieli korzystać z innych poradni. Nie ma rejonizacji, więc chorzy mogą sobie wybrać dowolną lecznicę na Śląsku - mówi Jacek Kopocz, rzecznik katowickiego oddziału NFZ.

Oprócz Centrum Medycznego, kontrakt z NFZ podpisany ma tyko przychodnia, która mieści się przy rybnickim szpitalu. Tam jednak w tej chwili na etat zatrudniony jest tylko jeden kardiolog. - Jeśli Centrum Medyczne nie wystartuje w konkursie, to my rozważymy, czy nie wystartować w dodatkowym. W szpitalu pracuje obecnie 14 kardiologów, więc może któryś z nich podejmie się pracy w poradni. Wtedy moglibyśmy przyjąć więcej pacjentów - mówi Grzegorz Chłodek, dyrektor do spraw lecznictwa w rybnickim szpitalu.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!