Tym gruchotem nie da się rywalizować w Formule 1. Podczas niedzielnego GP Włoch na torze Monza bolid BMW Roberta Kubicy miał wyciek oleju i Polak, już po raz trzeci w tym sezonie, musiał wycofać się z wyścigu.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- Szkoda, bo początek miałem dobry. Na awarie sprzętu nie mam jednak wpływu - powiedział na mecie nasz kierowca.

W dużo lepszych nastrojach wyścig ukończyli kierowcy teamu Brawn GP. Wygrał Rubens Barrichello przed Jensonem Buttonem. W swoim kraju przeciętnie wypadł zespół Ferrari. Kimi Raikkonen był wprawdzie trzeci, ale zastępca kontuzjowanego Felipe Massy Giancarlo Fisichella dopiero dziewiąty.

GP Włoch to jeden z najważniejszych punktów sezonu. Tor Monza zwany jest Świątynią Prędkości i wyścigi na nim zazwyczaj przynoszą wiele emocji. Nie inaczej było wczoraj.

Na starcie najszybszy był zwycięzca kwalifikacji Lewis Hamilton z McLarena. Brytyjczyk miał bolid zatankowany niewielką ilością paliwa, więc nieobciążony mógł spokojnie odjechać rywalom. Tym bardziej że samochód ma wyposażony w system KERS, który na życzenie daje dodatkową moc silnika. Tylko co z tego, skoro na koniec wyścigu Hamilton przez głupotę zmarnował cały wysiłek. Jadąc na trzeciej pozycji, na ostatnim okrążeniu za szybko wjechał w zakręt, uderzył w bandę i nie dojechał do mety.

- Nie chciałem jechać asekuracyjnie, tylko wyprzedzić bolidy Brawna. Stąd ta szarża na ostatnim okrążeniu. Szkoda mi zespołu, bo cały weekend świetnie pracował na mój sukces - przyznał Brytyjczyk.

Podobnie jak Hamilton GP Włoch świetnie zaczął Robert Kubica. Polak jest specjalistą od jazdy po torze Monza. W trzech wcześniejszych wyścigach w Świątyni Prędkości dwa razy stawał na podium.

Tuż po starcie Kubica miał kolizję z Markiem Weberem, który już na pierwszym okrążeniu zakończył wyścig. Kierowca Red Bulla praktycznie stracił szanse na triumf w generalce.

W efekcie stłuczki Polak uszkodził przedni spojler. Jego lewa część smętnie zwisała w powietrzu i istniało ryzyko, że zaraz odpadnie. Mimo to Kubica jechał dalej. I to jechał bardzo szybko. Na pierwszych okrążeniach awansował z 13. na 9. pozycję.

Za chwilę jednak do boksu nakazał zjechać mu dyrektor wyścigu, który uznał, że uszkodzony bolid stwarza niebezpieczeństwo. Po wypadku Massy organizatorzy wolą dmuchać na zimne. Przypomnijmy, że Brazylijczyka uderzyła w głowę sprężyna, która odpadła z zawieszenia pojazdu Rubensa Barrichello.

Kubica miał mocno zatankowany samochód i, podobnie jak dwunastu innych kierowców, przyjął taktykę jednego tankowania. Nakaz zjechania do boksu załamał mu plan na wyścig. Po wymianie uszkodzonej części na tor wyjechał na 17. miejscu.

Na 16. okrążeniu z bolidu Polaka zaczął wyciekać olej. Kierowca BMW zjechał do boksu. Szybka naprawy nie była możliwa, na tor już nie wrócił.

- Mogłem zakończyć zmagania na punktowanym miejscu. Miękkie opony świetnie się sprawdzały. Ze skrzyni zaczął jednak cieknąć olej i wszystko wzięło w łeb - komentował nasz zawodnik. Drugi kierowca BMW Sauber Nick Heidfeld zakończył wyścig na siódmej pozycji.

- Gdyby nie awaria, Kubica byłby przed Nico - żałował dyrektor BMW Mario Theissen

GP Włoch okazało się więc porażką BMW i McLarena i wielkim triumfem Brawn GP. Team, powstały na zgliszczach zespołu Hondy, miał ostatnio gorszy okres, ale ciągle dwaj jego kierowcy prowadzą w klasyfikacji (Button przed Barrichello). Dla Brazylijczyka był to 11. triumf w Formule 1 i drugi na torze Monza.

- Jestem tak szczęśliwy, że nie wiem, co powiedzieć. O zwycięstwie zdecydowały pierwsze okrążenia. Ten sezon w ogóle jest znakomity. Niedawno byłem bezrobotny, a dziś wygrywam GP Włoch - mówił Brazylijczyk.

Do końca sezonu pozostały cztery wyścigi, wszystkie poza Europą. Najbliższy, GP Singapuru, odbędzie się 27 września.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!