(© Fot. arc)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Dziewczynki z podstawówki marzą o tornistrze zaprojektowanym przez supermodelkę Heidi Klum, a chłopcy chcą mieć markowe piórniki z bolidami Formuły 1. Szaleństwo szkolnych zakupów będzie miało swe apogeum w ostatni weekend sierpnia

Nasi dziennikarze sprawdzili w sklepach, ile w tym roku rodzice wydadzą na szkolną wyprawkę. Okazuje się, że większość pieniędzy trafi na konta księgarzy i wydawców. Podręczniki są tak drogie, że rodzice starają się oszczędzić na przyborach szkolnych. Mimo tego tornister z wyposażeniem dla dzieci klas 1-3 to średni wydatek od 200 do nawet 500 złotych. Komplet książek kosztuje ok. 300 zł. Do tego buty do ćwiczeń, trochę ubrań i portfele rodziców szybko tracą kondycję.

Niektóre markety oferują kompletne wyprawki szkolne nawet za 50 złotych, ale już na pierwszy rzut oka widać, że taki tornister nie wytrzyma roku szkolnego i po kilku miesiącach trzeba będzie kupować nowy.

To, ile wydamy na wyprawkę, zależy głównie od tego, na ile ulegniemy marzeniom naszych dzieci, które mimo kryzysu nie tracą apetytu na markowe gadżety i ciuchy, w których warto się pokazać pierwszego września. Wśród dzieci rekordy popularności biją serie szkolne z filmowymi i sportowymi idolami. Numerem jeden są High School Musical, Hannah Montana oraz zdjęcia z piłkarzami Manchester United. Za niektóre takie piórniki z wyposażeniem trzeba zapłacić 100 zł. I co zrobić, żeby po weekendzie nie zostać z pustym portfelem? Zachować umiar. - Zakupy robię sama, bo dzieci zawsze wybierają droższe rzeczy - mówi Anna Foryś, matka trójki dzieci z Katowic. Kupuje przybory w średnich cenach, bo te najtańsze nie zawsze są dobrej jakości. Psycholog szkolny Małgorzata Glenc z Katowic radzi, by przed zakupami przedyskutować wspólnie z dzieckiem, co naprawdę jest mu potrzebne, a co jest tylko zbędną fanaberią. - Na szczęście pojedynek na marki wszystkich nie dotyczy - komentuje prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.


Dzieci marzą, rodzice płacą

Dzieci marzą o markowych tornistrach, piórnikach i ubraniach. Mimo kryzysu, nie tracą apetytu na drogie zestawy przyborów do pisania i ciuchy, w których warto pokazać się 1 września. Wiele zależy więc od zasobności rodziców.

- Wysyłam do szkoły dwójkę dzieci. Córkę do pierwszej klasy i syna do drugiej. Przewiduję, że wyprawka każdego z nich będzie kosztować 500 zł. Na szczęście w tym roku odkryłam, że markowy piórnik za 70 zł niekoniecznie musi być lepszy, bo i tak jest na jeden sezon. Kupiłam więc tańszy za 21 zł - mówi Anna Kurpas z Mikołowa.

Rodzice kupujący drogie rzeczy należą do mniejszości. Ci, którzy liczą pieniądze, robią najpierw przegląd sklepowych półek. Wiedzą, że wyeksponowane na środku hali towary nie należą do najtańszych. Zuzia idzie do drugiej klasy gimnazjum. Zakupy robi sama. Czy wybiera najtańsze rzeczy? - Nie, głównie takie, które mi się podobają ale nie bardzo drogie - mówi Zuzia.

- Koszt wyprawki szkolnej to nie tylko zeszyt i książka. Dzieci w klasach 1-3 szkoły podstawowej przywiązane są do bohaterów filmów i kreskówek. Producenci rozmaitych gadżetów oraz ubrań wiedzą o tym doskonale i wykorzystują tę wiedzę w praktyce - uważa Małgorzata Barańska, nauczycielka i metodyk. Wśród dzieci królują więc bijące rekordy popularności serie szkolne z filmowymi i sportowymi idolami. Siedmiolatka z Tychów uwielbia bohaterów filmu High School Musical. Kiedy więc matka zobaczyła cenę bluzki o której marzyła córka, opadły jej ręce. - Poszłam na targowisko i wyszperałam podobną za 15 zł zamiast za 55 zł. Córka się nie zorientowała, bawełna była w miarę dobra, no i mam święty spokój - opowiada Dorota z Tychów.

- Nastolatki też mają swoje typy. O najnowszych trendach dowiadują się z witryn sklepowych w największych lub najmodniejszych centrach handlowych. - Lubię chodzić do Silesia City Center w Katowicach i City Point w Tychach. Jest tam dużo fajnych rzeczy. W nowym roku szkolnym chciałabym się pokazać w bluzce z s. Oliver. Minusem są ceny. Bluzka, która mi się podobała kosztowała ponad sto złotych - opowiada 16-letnia Karolina z Tychów, która dorabia na roznoszeniu ulotek w centrum miasta. We wrześniu pójdzie do pierwszej klasy liceum ogólnokształcącego.

Psycholog szkolny Małgorzata Glenc z Katowic uważa, że jeśli rodzice mają ograniczoną ilość pieniędzy na wyprawkę szkolną, powinni porozmawiać z dzieckiem i zastanowić się co warto kupić.

- Uczniowie są bardzo wyczuleni na trendy - przekonuje Glenc. - Dzieci uczą się od dorosłych. A wśród nich są tacy, dla których marka ma tak duże znaczenie, że nawet nie odpruwają metek - mówi prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.







Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!