Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Spędził 8 lat w rybnickim psychiatryku... za kradzież kawy! Dziś wyszedł na wolność

Jacek Bombor
W szpitalu psychiatrycznym w Rybniku od 8 lat przebywał Stanisław Belski. Mężczyzna nie zrobił nikomu krzywdy, a trafił tam... za kradzież kawy z marketu. Twierdzi, że ochroniarze go pobili i specjalnie zawyżyli ich wartość, by można było wszcząć policyjne dochodzenie. Procesu nigdy nie było...

Stanisław Belski to trzeci pacjent szpitala psychiatrycznego w Rybniku, który opuścił placówkę po wielu latach latach - jak twierdzi -„bezpodstawnego przetrzymywania”. A trafił tam za kradzież kawy z marketu. Gdy sprawą zainteresował się mecenas z Krakowa, Piotr Wojtaszak, który już przyczynił się do wypuszczenia dwóch innych pacjentów leczonych wiele lat, nagle szpital stwierdził, że Belski nie wymaga dalszej hospitalizacji.

Choć wcześniej przez 8 lat wydano 14 decyzji, że wymaga leczenia i musi być zamknięty. Belski trafił do szpitala po kradzieży kilku paczek kawy w markecie. Twierdzi, że ochroniarze go pobili i specjalnie zawyżyli ich wartość, by można było wszcząć policyjne dochodzenie. Procesu nigdy nie było – mówi Dziennikowi Zachodniemu mecenas.

Dzisiaj sąd w Krakowie-Pogórzu, który zamknął mężczyznę 2007 roku, zdecydował o wypuszczeniu go na wolność. A adwokat odebrał go z rybnickiego szpitala. – Już nie wierzyłem, że ten dzień nadejdzie. Czuję się, jakbym wygrał w totolotka – mówił wzruszony.

Adwokat walcząc o jego wypuszczenie przypominał, że od kilku lat w świetle prawa jego czyn jest wykroczeniem (wartość kawy wynosiła 337 roku, a po nowelizacji prawa w 2013 roku przestępstwo zaczynałoby się od 437,5 zł). A za wykroczenie, nie można stosować środka zabezpieczającego np. poprzez zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym.

Dziś Belski jest wolny, choć być leczony na schizofrenię paranoidalną – także drastycznymi elektrowstrząsami, po których czuł się fatalnie.

To już trzecia w ostatnich miesiącach taka sytuacja w rybnickim szpitalu psychiatrycznym! W pierwszych dwóch przypadkach byli pacjenci będą walczyć o odszkodowanie w sądzie. Kilka dni temu pozew o 12,3 mln zł złożył Feliks Meszka z Katowic wyszedł na wolność po 11 latach przymusowego pobytu w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku! 78-letni dziś mężczyzna trafił tam po tym, jak padły wobec niego podejrzenia o groźby karalne kierowane w stronę jego sąsiadów.

Jeszcze wcześniej podobny pozew złożył Krystian Broll, który z kolei w szpitalu spędził 8 lat. On także domaga się odszkodowania, ale w wysokości 14,5 mln zł odszkodowania. On z kolei siedział za groźby karalne. Obaj panowie za każdym razem nie mieli procesów, sąd uznawał ich za niepoczytalnych i trafiali na detencję.

Już wtedy mecenas Wojtaszak wspominał o sprawie krakowianina, który siedzi wiele lat „za kradzież kawy”. I w tym wypadku skończy się najpewniej kolejnym, wielomilionowym pozwem. Różnica jest taka, że tym razem to sam szpital wystąpił o zwolnienie trzeciego pacjenta! – W mojej ocenie nigdy nie powinien był tam trafić. Opinie lekarskie wydawane co pół roku były niemal identyczne, przepisywane całe akapity, choć nazwiska lekarzy różne – mówi adwokat.

od 7 lat
Wideo

echodnia.eu W czerwcu wybory do Parlamentu Europejskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na rybnik.naszemiasto.pl Nasze Miasto