Śląska kasa chorych może się stać wzorcem krajowego systemu

Narodowy Fundusz Zdrowia zostanie prawdopodobnie zlikwidowany, a na jego miejsce powstanie 5-6 ubezpieczalni wzorowanych na Śląskiej Regionalnej Kasie Chorych.
Karty pacjenta mieszkańcy woj.  śląskiego mają w portfelach już od 1999 roku
 fot. arc

Zmiany mają być wprowadzane stopniowo i poprzedzone rocznym programem pilotażowym, aby pacjent mógł sam wybrać ubezpieczyciela, do którego trafią pieniądze z jego składki zdrowotnej. Kontrolę nad działającymi ubezpieczycielami ma objąć Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych.

To jedna z koncepcji resortu zdrowia. Wybór "śląskiej ścieżki" ma sporo zalet. "Dziecko" Andrzeja Sośnierza (byłego szefa Śląskiej Kasy Chorych, a potem przez rok szefa NFZ), to system START, w którym zapisywane są dane pacjenta i informacje o wszystkich jego poradach, pobytach w szpitalach, zlecanych i wykonywanych badaniach czy wypisywanych receptach. Dzięki niemu w naszym województwie można kontrolować wydatki na służbę zdrowia i wyeliminować nadużycia, np. przy wypisywaniu leków.

Tymczasem NFZ - zdaniem jego przeciwników - ma więcej wad niż zalet. Do tych pierwszych należy m.in. kreowanie odgórnie ustalanych list cenowych zabiegów, co powoduje, że szpitale się zadłużają. Minister zdrowia Ewa Kopacz wielokrotnie podkreślała, że zbytnia centralizacja NFZ-u uniemożliwia realizowanie celów resortu zdrowia. Zamiast tego Fundusz realizuje swoje ambicje poza kontrolą rządu. Do tego dochodzi kosztowna i wybujała biurokracja oraz mało efektywne zarządzanie pieniędzmi.

- Funduszem naprawdę nie da się zarządzać. Nie unikniemy jego likwidacji - podkreśla poseł PiS Bolesław Piecha.

Tylko co w zamian? - Prace trwają. Ale Ministerstwo Zdrowia nie podjęło jeszcze wiążących decyzji - dodaje Danuta Pietraszewska, posłanka PO.

Jeśli "śląska ścieżka" w reformie finansowania systemu zdrowia wygra, to nie będzie pierwszym przykładem czerpania ze śląskich doświadczeń. Trzy lata po likwidacji kas chorych, gdy szefem NFZ (za rządów Jarosława Kaczyńskiego, od września 2006 do listopada 2007 roku) był Andrzej Sośnierz, próbował na krajowy grunt przeszczepić nasz Rejestr Usług Medycznych (RUM). Miało to umożliwić sprawdzanie wydawania pieniądze w systemie służby zdrowia. Karty, które mieszkańcy województwa śląskiego mają w portfelach od 1999 roku, miały trafić do wszystkich Polaków. Jak zapewniał wówczas Sośnierz, śląski system START miał zostać powielony, a nie skopiowany.

- Doświadczenia ze Śląska warto wykorzystać - to bardzo duża aglomeracja i system funkcjonuje już kilka lat. Będzie to już jednak nie karta pamięciowa, a procesorowa - lepiej szyfrowana. Wygląd nie będzie się bardzo różnił i z pewnością na jej odwrocie nie będziemy już próbowali umieszczać reklam - mówił wtedy Sośnierz.

System ostatecznie nie został wprowadzony, ale wspomniane przez Sośnierza reklamy stały się powodem jego ogromnych problemów. Z wnioskiem o jego ściganie wystąpił do prokuratury Michał Żemojda, prezes nieistniejącego już Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych. Sośnierzowi wytoczono proces o niegospodarność. Chodziło o powierzchnię reklamową na kartach czipowych, jakie otrzymali wszyscy ubezpieczeni w województwie śląskim. Sośnierz odstąpił powierzchnię reklamową dostawcy kart, dzięki czemu zaoszczędzono 5,5 mln zł. Urząd nadzoru twierdził, że w ten sposób nie zys-kano, a wręcz stracono i to ponad 3 mln zł. Sąd jednak uniewinnił Sośnierza w pierwszej instancji, a wyrok podtrzymał też katowicki Sąd Apelacyjny.

Oficjalne stanowisko resortu zdrowia i plany reform finansowania służby zdrowia poznamy jesienią. Pewne jest tylko to, że zmiany są nieuniknione.

Zmarnowaliśmy siedem lat
Z Andrzejem Sośnierzem, byłym dyrektorem Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych i szefem Narodowego Funduszu Zdrowia, rozmawia Aldona Minorczyk-Cichy

Rząd zastanawia się nad likwidacją Narodowego Funduszu Zdrowia i wprowadzeniem systemu, który wzorowany byłby na dawnej śląskiej kasie chorych. Czy taka podróż w czasie i powrót do tamtych rozwiązań są możliwe? I czy mają sens, bo przecież od zlikwidowania kas minęły już lata?

Odtworzenie tego systemu jest nie tylko jak najbardziej możliwe, ale i wskazane. Lepszego pomysłu niż tamtejszy system po prostu na razie nie wymyślono. Pewnie niektóre sprawy można byłoby zmodyfikować, ale rozdzielenie Funduszu na regionalne kasy i cofnięcie kompetencji w dół, to najlepszy pomysł.

Ma pan satysfakcję, że to właśnie system, który pan stworzył na Śląsku, a który pochopnie zarzucono, teraz wraca jako wzór do reformy krajowego systemu zdrowia?

Oczywiście, mam satysfakcję, ale odczuwam także żal, bo nie da się ukryć, że zmarnowaliśmy dużo czasu.

Czy jako region, który w ostatnich latach był po macoszemu traktowany przy podziale pieniędzy na leczenie, możemy na tym zyskać?

Podział pieniędzy między poszczególne kasy regionalne też może być różny. Jednak filozofia funkcjonowania ubezpieczalni jest inna niż funduszu. Jestem dobrej myśli. Przede wszystkim należałoby pokazać, ile pieniędzy zbierają poszczególne regiony. Uświadomić ludziom, że np. dany region wpłaca 2 mld zł, a dostaje 3 mld zł. Ten miliard różnicy nie bierze się znikąd. To efekt dobrze pojmowanego solidaryzmu, za który wypada choćby powiedzieć "dziękuję".

A jak ten podział pieniędzy wygląda teraz?

Mamy wspólną pulę, z której każdy wydziera dla siebie, ile się da, po zbójnicku. Odwrót od tego systemu i powrót do koncepcji kas chorych byłby dla Śląska na pewno bezpieczniejszy.

Powiedział pan, że zmarnowaliśmy wiele lat. Gdzie bylibyśmy, gdyby nie zlikwidowano Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych?

Mielibyśmy jeden z najnowocześniejszych systemów finansowania zdrowia w Europie. A tak straciliśmy siedem lat i dopiero zaczynamy ruszać z miejsca.

Aldona Minorczyk-Cichy

  • Dziennik Zachodni

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3