Wczoraj stało się to, czego mieszkańcy Zamysłowa obawiali się najbardziej. O świcie pod XVIII-wieczny dworek Florianshof zajechał ciężki sprzęt. Rozpoczęto rozbiórkę zabytku. Po naszej i mieszkańców interwencji, na miejsce przyjechał wojewódzki konserwator zabytków z Katowic. Prace zostały wstrzymane. Niestety, jednej ściany zabytku już nie ma.

Już przedwczoraj mieszkańcy Zamysłowa poinformowali naszego dziennikarza, że poddworek przyjechali budowlańcy, którzy rozstawiają ogrodzenie z tabliczką „Rozbiórka”. - Mają burzyć zabytek - mówił nam pan Adam Jaszczyk, mieszkaniec Zamysłowa. Sprawdziliśmy, zgodę na rozbiórkę wydano w Urzędzie Miasta Rybnika. - Wydział Architektury wydał zgodę na rozbiórkę budynku przy ulicy Jarzynowej 19 w Rybniku-Zamysłowie, pozostałości po majątku dworskim Florian-shof, zgodnie z przepisami prawa budowlanego. Dla budynku została wykonana ocena stanu technicznego, w której stwierdzono, że stan budynku jest bardzo zły: uszkodzona konstrukcja, naruszona stabilność, nie spełnia większości norm, silne zawilgocenie substancji, obiekt nie nadaje się do użytkowania i stwarza zagrożenie dla życia - informuje Agnieszka Skupień, asystent prezydenta Rybnika.



Obiekt posiada wartość już tylko historyczną, bo architektonicznie jest zdegradowany, co skutkowałoby niemal całkowitą wymianą kubatury, a wówczas i tak „nie byłoby zabytku, bo obiekt nie byłby autentyczny”.

- Nie jest wpisany do rejestru zabytków, co mogłoby ewentualnie powstrzymać rozbiórkę. Postępowanie kolejnych właścicieli (brak jakichkolwiek remontów, zaniedbanie) oraz długotrwały stan nieużytkowania, a także wydarzenia ostatnich miesięcy (katastrofa ściany, ostatnio pożar, mimo wykonanych zabezpieczeń przed dostępem), doprowadziły obiekt do stanu ruiny - mówi Skupień. Tłumaczy, że konserwator wojewódzki był informowany o obiekcie i jego stanie już na etapie wcześniejszym. Budynek nie jest w rejestrze zabytków, więc nie podlega bezwzględnej ochronie i opiniowaniu przez śląskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków - dodaje Agnieszka Skupień.

Tymczasem w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków, gdzie natychmiast zadzwoniliśmy, nie kryli zdziwienia.

- Obiekt jest objęty ochroną konserwatorską i na podstawie przepisów planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego, ale także ujęty w gminnej ewidencji zabytków. Pozwolenie na rozbiórkę, które zostało wydane przez prezydenta miasta, zostało wydane bez uzgodnienia z wojewódzkim konserwatorem zabytków - mówił przedwczoraj Mirosław Rymer, rzecznik WKZ. Obiecał, że pracownik przyjedzie zbadać stan obiektu. - Jeśli rzeczywiście dworek nadawał się do rozbiórki i nie było dla niego szansy, to nie będziemy występowali do wojewody o wznowienie postępowania, bo byłoby to bezcelowe. Jeśli natomiast okaże się, że obiekt był do uratowania, wstrzymane zostanie wykonanie pozwolenia na rozbiórkę - mówi Mirosław Rymer. I dodaje, że konserwator patrzy inaczej niż budowlańcy. - Śmierć techniczna obiektu nie znaczy jeszcze, że obiekt utracił wartość zabytkową - mówi i przyznaje, że ruiny mogą być też zabytkowe. Na przykład pałac Eichendorffa w Łubowicach traktowany jest jak największy skarb.

Niestety, wczoraj o świcie, zanim w Zamysłowie pojawił się jeszcze wojewódzki konserwator zabytków, „buldożery” natarły na Florianshof. Pracownik koparki wyłączył silnik dopiero, gdy na miejscu pojawił się nasz dziennikarz. Po wizycie Anny Ostrowskiej, zastępcy WKZ w Katowicach, w Zamysłowie prace rozbiórkowe zostały - na razie - wstrzymane. - Czekamy na dokumenty od inwestora. Potem podejmiemy stosowną decyzję - albo odblokujemy możliwość rozbiórki, albo wystąpimy o wznowienie postępowania - mówił nam wczoraj Mirosław Rymer. Przyznaje, że miasto wydając decyzję o rozbiórce pominęło wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Wczoraj udało nam się porozmawiać z właścicielką obiektu. - Nie dało się tego uratować. Tak naprawdę los tego obiektu był przesądzony kilka lat temu. W momencie, gdy ja go kupiłam, stan tego obiektu był taki, że doprowadzenie go do używalności pochłonęłoby wielomilionowe koszty. Na to nie mogliśmy się decydować - mówi właścicielka obiektu. Mówi też, że nigdy nie było ze strony właściciela celowych działań na szkodę obiektu.

Mieszkańcy wspominają zaś zdarzenia z ostatnich miesięcy. W lipcu zeszłego roku koparka uszkodziła jedną ze ścian dworku. Niedawno ktoś celowo zaprószył tam ogień. - Spodziewaliśmy się, że budynek zostanie uratowany. Inspektor nadzoru budowlanego podjął decyzję, że obiekt ma być zabezpieczony, a szkody, które powstały na skutek dewastacji, naprawione do 15 marca. Ale tak się nie stało. W UM strasznie szybko zapadła decyzja o wyburzeniu obiektu - mówi Adam Jaszczyk. Jemu szczególne żal dworku. Mieszkał tu w młodości. - Zaś podczas wojny mieszkał tutaj naczelnik Karol Henning, uratował od wywózki 40 rodzin - dodaje. Obiekt jest ważny dla historii tej części Rybnika. Ze źródeł historycznych wiadomo, że majątek ten istniał już w roku 1784 i był jednym z największych majątków na Zamysłowie. Na początku XX w. nastąpiła parcelacja i wyprzedaż majątku. Parcele nabywali gospodarze z Zamysłowa oraz Niedobczyc. Sam dworek natomiast został wykupiony przez zarząd kopalni Romer-Grube (KWK Rymer). Jeszcze do 2000 roku był zamieszkany.

Czytaj także

    Komentarze (4)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Gość (gość)

    A ja uważam że gdyby znalazł się inwestor który wziął by to w swoje ręce ,zrobił jakaś świetlicę, albo nasz Zmysłowski Dom kultury jakieś zajęcia dla dzieci czy nawet dla dorosłych ,wiele mieszkańców z chęcią by pomagało i przychodziło i było zadowolonych jak również dzieciaki, których mamy tu co raz więcej miały by miejsce na swoje hobby, spotkanie z rówieśnikami jak również spędzanie wolnego czasu a nie przed komputerem ....

    Zamysłowianin (gość)

    Dawno już ta ruina powinna być rozebrana,zagraża tylko bezpieczeństwu a skoro mieszkańca zależy na zabytku to niech za swoje pieniądze wyremontują ten dworek.