Ile godzin w tygodniu naprawdę pracują nauczyciele? Efektem wczorajszych negocjacji płacowych nauczycielskich związków zawodowych z rządem będzie powołanie dwóch komisji, jedna sprawdzi czas pracy nauczycieli, czyli kwestię, która budzi najwięcej kontrowersji, druga zajmie się bałaganem płacowym.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- Kiedy tylko rozpoczynają się dyskusje na temat pensji nauczycieli, od razu odzywają się głosy, że nauczyciele nic nie robią, a zarabiają po 3 tys. zł. Czas z tym skończyć. Niech komisja zbada, jak to faktycznie wygląda - mówi Kazimierz Piekarz, prezes śląskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Negocjacje płacowe dotyczące przyszłorocznych podwyżek związków zawodowych z rządem rozpoczęły się dwa miesiące temu. Wśród związkowców próżno jednak szukać zgody, co było wyraźnie widać w trakcie wczorajszych rozmów. Solidarność żądała utrzymania porozumień z sierpnia zeszłego roku, kiedy w trzy miesiące po strajku rząd obiecał wypłacić dwa razy po 5 proc. podwyżki w 2009 oraz analogicznie w 2010 roku. ZNP zgodziło się natomiast na proponowany przez rząd, niższy, 7-procentowy wzrost płac we wrześniu przyszłego roku.

- Podwyżka może się jeszcze zwiększyć o 1 proc. po analizie budżetowej, która zostanie przeprowadzona w połowie przyszłego roku. Dodatkowo nauczyciele mogą liczyć na podwyżki w 2011 roku, analogiczne do tego roku. Zgodziliśmy się na takie warunki z dwóch powodów. Rozmawialiśmy z nauczycielami, członkami ZNP, którzy nie wyrazili sprzeciwu, poza tym jesteśmy na świeżo po rozmowach z członkami środkowoeuropejskich i azjatyckich związków zawodowych, które nie kryją zdumienia, że nasi nauczyciele mimo kryzysu mogą liczyć na wyższe pensje. Na Węgrzech, Słowacji, Litwie i Łotwie zapowiedziano wręcz obniżki, dlatego propozycja rządu wydała nam się realna do sytuacji - wyjaśnia Magdalena Kaszulanis z zarządu głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego w Warszawie.

Komisja płacowa zajmie się również analizą składników nauczycielskiego wynagrodzenia, na które składają się pensja zasadnicza, której wysokość określa ministerstwo edukacji, zaś dodatki są negocjowane z samorządami. - Siedem procent, to może być sporo, ale w innych krajach, gdzie zarobki są zupełnie inne. Jeśli nauczyciel mianowany zarabia 2 tys. zł, to dostanie w przyszłym roku ponad sto złotych. Czy to można nazwać sukcesem? - pyta Przemysław Fabjański, dyrektor Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Chorzowie.

- Oczywiście przewidywałem, że rządowi uda się dotrzymać słowa tylko w 2009 roku. Kryzys, to słowo wytrych i wszystko można za jego pomocą wytłumaczyć. Lepiej jednak mieć tyle niż nic, tym bardziej, że jeżeli taka kwota została uzgodniona z najsilniejszą centralą związkową pewnie zostanie utrzymana. Mam nadzieję, że nam to później wyrównają - mówi Tomasz Szyjkowski, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. S. Staszica w Sosnowcu.


Znów poczuliśmy się zdradzeni

Z Lesławem Ordonem, przewodniczącym sekcji oświaty śląsko-dąbrowskiej Solidarności rozmawia Katarzyna Piotrowiak

Miałoby być dwa razy po 5 proc. w 2009 oraz analogicznie w 2010 roku. A będzie 7 proc. od września 2010. Mamy duże pretensje do zarządu ZNP, czujemy się zdradzeni. W zeszłym roku podpisaliśmy przecież wspólnie porozumienie dotyczące podwyżek. Niestety teraz zarząd ZNP zgadza się na gorsze warunki zaproponowane przez rząd. To nie jest żaden dialog, tylko dyktat. Nie wiem, dlaczego ZNP się na to godzi.

W swoim komunikacie wzywaliście zarząd ZNP do opamiętania się. Naszym zdaniem ZNP nie negocjował, tylko od razu zgadzał się na propozycje rządu. Zresztą te podwyżki i tak trudno nazwać wzrostem płac. Naszym zdaniem w przyszłym roku inflacja wyniesie 4,5 proc. a rząd mówi o 1 proc. Kiedy zapytaliśmy, skąd mają takie prognozy, nie odpowiedzieli nam. To żadna podwyżka. Wynagrodzenie nauczyciela nadal traci na wartości. Skoro nie mogą zrealizować sierpniowych obietnic płacowych z 2008 roku niech wycofają się z dodatkowych zajęć narzuconych nauczycielom.

Jeszcze w zeszłym roku były wspólne pikiety z ZNP. Po raz pierwszy poczuliśmy się zdradzeni w trakcie głosowania nad emeryturami pomostowymi. ZNP zgodziło się na ich likwidację, a należało je ratować.

Coraz więcej nauczycieli traci wiarę w związki zawodowe.

Nie wiem, czy rzeczywiście tak jest. Nie słyszałem takich opinii. Gdyby stracili do nas zaufanie, to przecież gremialnie wypisywaliby się z Solidarności i ZNP, a o tym nie słyszałem.

Będzie kolejny strajk? Nie wykluczamy ostrzejszych form protestu, ale to ostateczność. Na razie nie chcę myśleć o czarnym scenariuszu. Uważam, że nadszedł najwyższy czas, żeby mocno tupnąć nogą. Tak dalej być nie może.

Kto tupnie nogą?
Wierzę, że wszyscy nauczyciele.



Roczne zarobki


Luksemburg 83 tys.

Szwajcaria 69 tys.

Austria 56 tys.

Niemcy 52 tys.

Dania 46,5 tys.

Japonia 46 tys.

Finlandia 43 tys.

Hiszpania 41,5 tys.

Francja 34 tys.

Czechy 26 tys.

Turcja 17,5 tys.

POLSKA 11 tys.

Średnie roczne zarobki nauczycieli na świecie według OECD (w dolarach):

Czas pracy


Szwecja 1360 godz.

POLSKA 677 godz.

Czesi 614 godz.

Austria 602 godz.

Turcja 567 godz.

Dania 560 godz.

Finlandia 553 godz.

Korea Południowa 550 godz.

Japonia 466 godz.

Średni roczny czas pracy nauczycieli w wybranych krajach na świecie.
oprac. KATP

Czytaj także

    Komentarze (6)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    xe (gość)

    Proponuję zwolnić wszystkich nauczycieli i niech rodzice sami uczą swoje pociechy czytać, pisać, liczyć - przekonają się wtedy jaka to łatwizna i ogromna frajda.

    xyz (gość)

    nauczyciele, lekarze, pielęgniarki. Najbiedniejsze grupy naszego społeczeństwa. Cała reszta to bogacze, którym podwyżki nie są potrzebne:)

    uczeń (gość)

    Nauczyciele pracują w roku 8 miesięcy a zarabiają po 4000 5000 zł nawet w czasie pozostałych 4 miesięcy

    olo (gość)

    zmęczeni po 3 godzinach walczą o nadgodziny ! zwolnic połowe i podnies płace o połowe i będzie bogato w portfelach 5tyś za 6godz ! a ciekawe że młodzi nie maja etetu a dyplomowani po 10 nadgodzin(godz 50zł)??

    naucz.a.D. (gość)

    Liczenie czasu pracy nauczyciela nie ma najmniejszego sensu. To jest podobnie jak wycenianie wartości obrazu na podstawie poniesionych nakladów rzeczowych i czasu malowania. Nauczyciel ma nauczyć, a nie być zaharowanym ćwokiem.

    zez (gość)

    Juz my wiemy jak pracuja polscy nauczyciele.Klasy po 16 uczniow i jeszcze dostaja z Urzedu Pracy parobka do pomocy,ktory robi za nich wszystko ,zeby sie utrzymac w pracy za nedzne pieniadze,bo i te pare groszy sie przyda.Mowimy STOP dla podwyzek nauczycielom.