Od minuty ciszy dla górników, którzy zginęli w kopalni w Rudzie Śląskiej zaczynały się piątkowe mecze ćwierćfinałowe EuroBasketu w Spodku.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
W pierwszym z nich, Grecja dopiero po dogrywce pokonała Turcję 76:74. W drugim Słowenia wygrała z Chorwacją 67:65. Głównie dzięki greckim kibicom i tym z Bałkanów, w Katowicach wreszcie można było poczuć smak koszykarskiego święta. Barwnie ubrani, z bębnami, flagami robili ogromny hałas na trybunach.

- Oba zespoły zagrały bardzo nerwowo, jedni i drudzy popełniali błędy. Jednak to my wygraliśmy, Jestem bardzo dumny z moich zawodników - mówił uszczęśliwiony trener Greków, Jonas Kazlauskas.
Turcy prowadzili na początku 5:0 i 7:2, jednak niesieni głośnym skandowaniem "Hellas" Grecy wyszli na prowadzenie 24:16. Wtedy z parkietu zszedł znany z ligi NBA Hidayet Turkoglu. Turcy zaczęli odrabiać straty! Mecz był bardzo wyrównany i w końcówce pachniało dogrywką. Na nieco ponad sześć minut przed końcem pierwszego kosza zdobył Turkoglu i to on pociągnął swój zespół (w sumie miał 13 pkt). W ostatniej sekundzie IV kwarty do remisu doprowadził solową akcją Ender Arslan.

Dodatkowe 5 minut doprowadzało do białej gorączki kibiców i trenerów obu drużyn. Dwa razy za trzy punkty trafił Vasileios Spanoulis i wydawało się, że Grecy opanowali już sytuację, jednak w samej końcówce dwa razy zgubili piłkę! Znów ostatnia akcja należała do Turcji i ponownie ciężar odpowiedzialności wziął na siebie Arslan. Tym razem nie wchodził pod kosz, tylko zdecydował się na rzut z dystansu, trafiając tylko w obręcz. Grecy tańczyli z radości, jakby już zdobyli złoty medal.

- Zostały nam tylko dwa mecze do mistrzostwa - przypomniał uradowany Spanoulis, który zdobył najwięcej punktów dla Grecji, a trener zwycięzców był już myślami przy półfinale z Hiszpanią. - To będzie bardzo trudny mecz, znamy wartość naszych następnych rywali. Wygrana w takim spotkaniu jak z Turcją, po dogrywce, pomoże nam w sobotę pod względem psychologicznym. Nie ma co myśleć o tym, że mamy mniej czasu na odpoczynek. To jest Euro-Basket, tu sukces kosztuje wiele zdrowia i wysiłku.

Przed wczorajszymi ćwierćfinałami rozegrano Mecz Gwiazd najlepszych europejskich koszykarzy do lat 18. Ekipa "Niebieskich" z jedynym Polakiem w składzie, Sebastianem Szymańskim, pokonała "Białych" 77:75. Zawodnik Turowa Zgorzelec grał 11 minut, sześć razy próbował trafić do kosza, ale nie zaliczył ani jednego punktu! Na parkiecie brylował najzdolniejszy litewski koszykarz - Jonas Valanciunas. Mierzący 209 cm wzrostu zawodnik, zdobył 18 punktów, zbierając także aż 19 piłek z tablicy.

- Tak jak zapowiadaliśmy, wejście do hali na Mecz Gwiazd był darmowy. Jestem zaskoczona, że ktoś nie mógł dostać się do Spodka. Wpuszczaliśmy za darmo zarówno grupy zorganizowane, jak i pojedyncze osoby - mówiła Ewelina Kajzerek, z UM w Katowicach.

W piątek poznaliśmy triumfatora turnieju Małych Mistrzostw Europy. W meczu finałowym rozegranym w Śląskiej Strefie Sportu obok Skarbka Niemcy pokonały... Polskę 16:13! Pod szyldem naszych zachodnich sąsiadów grał zespół z Rybnika w składzie: Marcin Nawrat, Rafał Grzybek, Adam Jackiewicz, Piotr Szolc i Dawid Gilner. Rybniczanie okazali się lepsi od ekipy z Dąbrowy Górniczej.

W sobotę w Spodku rozegrane zostaną półfinały dorosłych ME. Hiszpania zagra z Grecją (18.30), a Serbia ze Słowenią (21.00). Wcześniej, bo o godz. 16.00 rozpocznie się impreza w Galerii Szyb Wilson w Katowicach-Janowie z udziałem gwiazdy NBA - Allena Iversona.

To wszystko, co mogliśmy zrobić

Roman Ludwiczuk (prezes Polskiego Związku Koszykówki)
Gdy tylko dowiedzieliśmy się o tragedii górników w Rudzie Śląskiej, postanowiliśmy, że trzeba ograniczyć show w czasie EuroBasketu. Wytłumaczyliśmy przedstawicielom FIBA, że to dla nas bardzo ważne. Przyjęto to ze zrozumieniem. Była minuta ciszy, nie tańczyły cheerliderki, a ekran diodowy pod dachem był włączony tylko w połowie (w rzeczywistości był zepsuty - red.). Nie było głośnej muzyki. Poprosiliśmy osoby w strojach maskotek mistrzostw Europy, aby nie zachęcały kibiców do głośniejszego dopingu. To wszystko, co mogliśmy zrobić dla rodzin zmarłych.

Czy zadowala ilość kibiców w Spodku w czasie meczów ćwierćfinałowych? Wcale nie ma ich tak mało, jak mówią niektórzy. Jest tu kilka tysięcy kibiców, część ogląda mecz na zewnątrz hali. Jest wielu Greków, Hiszpanów. Są głośni i spontaniczni. W sobotę spodziewam się jeszcze większej ilości fanów na spotkaniach decydujących o grze w finale. W niedzielę wieczorem Spodek z pewnością będzie pełny. Mam nadzieję, że restauratorzy i mieszkańcy Katowic to wytrzymają (śmiech). Oczywiście, byłoby jeszcze lepiej, gdyby grali tu Polacy. Podobnie należy żałować braku drużyny Litwy. Jej kibiców przyjechało do Katowic i tak sporo, a byłoby o wiele więcej, gdyby Litwini awansowali do ósemki.


Przed rozpoczęciem spotkania zadzwonił do nas oburzony Czytelnik, który twierdził, że chciał wejść do Spodka z dziećmi, ale nie został wpuszczony.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!