Pływanie: Czy Kizierowski uratuje polskie pływanie?

Karolina KowalskaZaktualizowano 
Jedno złoto, jeden brąz. Niewiele w porównaniu z ośmioma medalami, które polscy pływacy przywieźli z tej samej pływalni na Wyspie św. Małgorzaty w Budapeszcie cztery lata temu. W sobotę Konrad Czerniak startujący w finale na 100 m motylkiem obok Pawła Korzeniowskiego czasem 52,16 zapewnił sobie miejsce na podium i dość kłopotliwe miano polskiej nadziei na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Szanghaju.

Ale też udowodnił, że jest silną konkurencją nie tylko dla zdobywcy jedynego polskiego złota na tych mistrzostwach (na 200 m motylkiem), ale wszystkich europejskich delfinistów.

Wprawdzie wynik sobotniego finału nie zachwyca, ale rekord życiowy 21,letniego Czerniaka z mistrzostw Polski w Gliwicach - 52,03, to siódmy tegoroczny czas na świecie, pozwalający mieć nadzieję, że zawodnik za rok powalczy o podium z Amerykanami i Australijczykami. I to nie tylko ze względu na waleczność i legendarną już ambicję zawodnika Wisły Puławy, ale może przede wszystkim - na osobę jego trenera.

Czerniak od dwóch lat trenuje w Madrycie pod okiem Bartosza Kizierowskiego, najwybitniejszego polskiego sprintera, dziś szkoleniowca, który trenerskie szlify zdobywał u mistrzów z Kalifornii. "Kizier" swoich podopiecznych nie przetrenowuje, jak to wciąż mają w zwyczaju niektórzy polscy trenerzy, ale też nie pozwala, by sami decydowali o tym, co i jak ćwiczą. Rozmawia z zawodnikiem, ale nie zgadza się na ryzykowne eksperymenty. Jest wyrozumiały, ale wymaga.

To działa, nie tylko na Czerniaka. Również pozostali zawodnicy Kizierowskiego Konrad Tarczyński i Łukasz Gąsior, odkąd trafili pod skrzydła czterokrotnego olimpijczyka, poprawiają wyniki. Inaczej niż ich koledzy stanowiący trzon złotej ekipy sprzed lat czterech, czyli Mateusz Sawrymowicz czy Przemysław Stańczyk, którzy w Budapeszcie kończyli wyścigi poza podium. Albo Otylia Jędrzejczak, której kolejna kontuzja nie pozwoliła najpierw uzyskać minimum, a potem również wystartować.

Dzisiaj, kiedy ekipa złotego pływackiego boomu została zdziesiątkowana, poodchodziła od swoich złotych trenerów (Korzeniowski i Jędrzejczak od Pawła Słomińskiego, Sawrymowicz od Mirosława Drozda), a z mistrzostw Europy wracamy z dwoma, a nie ośmioma medalami, oczy fachowców i kibiców tego sportu zwracają się właśnie ku "Kizierowi". To on ma wyprowadzić pływanie z dołka i sprawić, że znów będziemy potęgą.

Czy mu się uda? Może jeszcze nie teraz. Warszawiak, który na Uniwersytecie Berkeley uczył się nie tylko pływania, ale i ekonomii, wie, że mistrzowską strategię rozpisuje się na lata. A żeby osiągnąć spore zyski, trzeba najpierw wiele zainwestować. Dlatego nie ma co spodziewać się po Czerniaku, Gąsiorze czy Kawęckim superrezultatów podczas grudniowych ME w Dubaju, które zapewnią im chwilowe zainteresowanie mediów i przetrenowanie, z którego nie będą mogli wyjść przez następnych kilka miesięcy. O grupie madryckiej ponownie usłyszymy dopiero w przyszłym roku, podczas mistrzostw świata w Szanghaju. Wszyscy mamy też nadzieję, że będziemy mogli nazwać ich faworytami przed igrzyskami w Londynie w 2012 roku.

To niejedyna pociecha po nieudanych mistrzostwach jaskrawo kontrastujących z tym, do czego polska reprezentacja zdążyła nas przyzwyczaić od czasów pierwszego rekordu świata Otylii Jędrzejczak sprzed ośmiu lat. Do formy wraca Korzeniowski, pływak, który od lat odgraża się, że wygra z amerykańskim multimedalistą Michaelem Phelpsem. Biorąc pod uwagę, że ostatnio poprawił wyniki (m.in. na 100 m motylkiem, który nigdy nie był jego stylem, ale który dał mu szóste miejsce w finale), można powoli znów zaczynać w to wierzyć. A przynajmniej mu kibicować.

Wideo

polecane: Flesz: Koniec gorszego jedzenia - żywność w Polsce, jak na zachodzie.

Materiał oryginalny: Pływanie: Czy Kizierowski uratuje polskie pływanie? - Rybnik Nasze Miasto

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3