Bartosz Kurek (z lewej) był w meczu z Niemcami jednym z najlepszych na parkiecie Bartosz Kurek (z lewej) był w meczu z Niemcami jednym z najlepszych na parkiecie

Bartosz Kurek (z lewej) był w meczu z Niemcami jednym z najlepszych na parkiecie. Skutecznie atakował, serwował i blokował. (© fot. SYLWIA DąBROWA)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

12 sierpnia 2008. Pekin. Koniec spotkania Rosja - Niemcy. Po ostatniej piłce siatkarze Sbornej, którzy przyjechali do Chin walczyć o złoto, skaczą jak oszalali z radości. Ale nie wygrali jeszcze żadnego z medali. W ostatniej chwili urwali się ze stryczka. W starciu z Niemcami przegrywali już 1:2, by ostatecznie wygrać w tie-breaku 16:14.

Kto nie widział tego meczu, niech żałuje. To było jedno z najlepszych spotkań igrzysk w Pekinie. Po co o tym piszę? Tamten mecz to tylko jeden z wielu przykładów, który można podać, by uzasadnić tezę o Niemcach jako o drużynie z dużym potencjałem. W lidze włoskiej uważanej wciąż za najlepszą na świecie grało w zeszłym sezonie siedmiu Niemców. Polaków tylko dwóch, choć może to nie do końca dobre porównanie, bo naszym najlepszym zawodnikom po prostu nie opłaca się wyjeżdżać do Italii.

Przykład numer trzy - nasz klub jeszcze nigdy nie wygrał siatkarskiej Ligi Mistrzów. Niemiecki owszem, i to całkiem niedawno - w 2007 r. VfB Friedrich-shafen. Gwiazdor tej ekipy Jo-chen Schoeps podpisał po tym sezonie bajoński kontrakt z Iskrą Odincowo.

No i wreszcie Raul Lozano. To on dał impuls, który pozwolił biało-czerwonym zdobyć srebro MŚ w Japonii. Gdy tylko Argentyńczyk stracił posadę nad Wisłą, przeniósł się za Odrę. Niemcy liczą na powtórkę scenariusza z Polski.

Lozano odmłodził kadrę. Ze wspomnianego meczu w Pekinie na parkiecie przebywało wczoraj tylko dwóch zawodników: Schoeps i znany polskim kibicom Bjoern Andrae (grał w Olsztynie, obecnie w... Serie A). Niemcy wygrali pod wodzą Lozano Ligę Europejską. Pokonali też Meksyk w kwalifikacjach do następnej edycji LŚ. Do Izmiru przyjechali walczyć o wejście do 1/2 finału.

To dlatego przed wylotem do Turcji tak często wszyscy pytali Polaków o mecz z Niemcami. Obawialiśmy się, że Lozano znajdzie sposób na biało-czerwonych i swego byłego podopiecznego z reprezentacji Argentyny Daniela Castellaniego, który tak naprawdę trenerem Polski został także dzięki Raulowi. To z polecenia Lozano zatrudniła go Skra. Nie musimy więc tłumaczyć, jak bardzo i dla Castellaniego wczorajszy mecz był prestiżowy.

Ale ten trudny egzamin nasi zawodnicy i trener zdali na piątkę z plusem. Byłaby i szóstka, gdyby nie porażka w secie numer trzy, za który w sumie ekipie i tak należą się brawa.

Po dwóch wygranych partiach (do 17 i 23) w trzeciej, jak to często bywa w siatkówce, przyszło rozprężenie. Niemcy wzmocnili zagrywkę, my zaś przestaliśmy kończyć ataki. W pewnym momencie rywale prowadzili już 21:16 (świetna zmiana znanego z polskich parkietów Eugena Bakumovskiego).

Ale nasi i w tym momencie nie pękli. Rozpoczęli niesamowitą pogoń (seria zagrywek Możdżonka) i doprowadzili do stanu 19:21. Z kolei gdy rywale znów uciekli, do gry wkroczył Castel-lani. Wpuścił pod siatkę Zbigniewa Bartmana. Nie pierwszy raz w tym meczu nasz nowy argentyński szkoleniowiec wykazał się świetnym wyczuciem. W II%07secie jego ruch - zastąpienie na zagrywce Piotra Gruszki Pawłem Woickim - przeważył losy partii.

W trzeciej też prawie się udało. Od wejścia na boisko Bartmana nasze lewe skrzydło stało się ścianą, od której odbijali się Schoeps, a później Andrae. Polski blok doprowadził do stanu 24:24. Później mieliśmy nawet dwie piłki meczowe. Ostatecznie jednak po zepsutych atakach Gruszki (poza tym jednym momentem nie zawiódł) Niemcy wygrali tę partię do 27.

Dalej będziemy pisać już tylko o jednym zawodniku. 21-letni Bartek Kurek jechał do Izmiru jako objawienie. W ostatnich 6. tygodniach przyjmujący Skry, który niemal cały sezon spędził na ławce rezerwowych, stał się liderem kadry. Baliśmy się tylko, czy jego młoda głowa wytrzyma falę pochwał, no i presję, która w związku z tym się wytworzyła.

W meczu z Francuzami ta presja trochę Bartka przygniotła. Wczoraj nie było już po niej śladu, a czwarty set to był jego popis. Atakował, serwował, blokował.

Zwycięstwo nad Niemcami 3:1 dało nam awans do II fazy grupowej. W sobotę o g. 19.00 gramy z Turcją (transmija w Polsacie).

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!