(© fot. Arkadiusz Gola)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Gdy 28 marca na stadionie w Belfaście sędzia zagwizdał po raz ostatni, polscy piłkarze po meczu z Irlandią Północną chowali głowy w ręce. Wstydzili się nie tylko dlatego, że pogubili ważne punkty. Wiedzieli, że była to kompromitacja. Zwłaszcza wpadka Artura Boruca, który przepuścił podanie Michała Żewłakowa, pozostanie na długo w pamięci kibiców.

Jutro podczas rewanżu w Chorzowie nastroje mogą być zupełnie inne. Jeśli biało-czerwoni zwyciężą Irlandczyków z północy, wciąż będą mogli marzyć o awansie do mundialu w RPA. Porażka niemal przekreśli nasze szanse. Czyli będzie jak zwykle: zagramy kolejny mecz o wszystko.

Nasza kadra przez ostatnie pięć dni trenowała w niemieckim M%FChlheim. Wczoraj dotarła na lotnisko w Pyrzowicach z 20-minutowym opóźnieniem. W dodatku do rejsowego samolotu Lufthansy lecącego z Frankfurtu nie zmieściła się cała ekipa. Trener bramkarzy Andrzej Dawidziuk, asystent Leo Beenhakkera Radosław Mroczkowski i masażysta Włodzimierz Duś musieli poczekać i podróżowali inną maszyną. Wszystko dlatego, że przedstawiciel linii lotniczych pomylił się przy sprzedaży biletów.

- To nie jest żaden problem. Ważne, że zmieścili się wszyscy piłkarze - z uśmiechem komentowała rzecznik kadry Marta Alf.

Kadrowicze, na których czekała tylko garstka kibiców, też sprawiali wrażenie rozluźnionych. Kilku z nich, co nie bywa regułą, rozdawało autografy i pozowało do zdjęć.

Nieliczne rozmowy o czekającym dziś kadrowiczów występie były już jednak całkiem poważne.

- Z Sewerynem Gancarczykiem jeszcze nigdy nie grałem, ale nie wyciągajcie z tego wniosków, że wolę, aby na lewej stronie wystąpił Jacek Krzynówek. Decyzja należy wyłącznie do Leo Beenhakkera - komentował Dariusz Dudka.

Jego koledzy nie byli skłonni nawet do udzielania podobnie dyplomatycznych wypowiedzi.

- Porozmawiamy po meczu - zadeklarował Euzebiusz Smolarek, którego gwiazda właśnie w meczach w Chorzowie jaśniała pełnym blaskiem, ale sporo wskazuje na to, że tym razem zasiądzie on na ławce rezerwowych.

Zagadkę stanowi też Ludovic Obraniak, który najpewniej zastąpi Ebiego. Podczas zgrupowania w Niemczech doznał kontuzji stopy. Zdaniem lekarza biało-czerwonych Jacka Jaroszewskiego nie ma jednak przeciwskazań, by nowy nabytek reprezentacji mógł wybiec w podstawowym składzie.

- Leo nie ma już żadnych wątpliwości. Skład jest gotowy, ale na razie zna go tylko selekcjoner - zapewnił dyrektor naszej kadry Jan de Zeeuw.

Beenhakker najprawdopodobniej nie zaskoczy. Podczas obozu w Niemczech wielokrotnie powtarzał, że to nie czas na eksperymenty. Że trzeba zwyciężyć bez względu na styl.

W bramce problem rozwiązał się sam. Jeszcze niedawno o grę w podstawowym składzie rywalizowali Artur Boruc i Łukasz Fabiański. Ten drugi doznał jednak kontuzji i nie dostał powołania. Boruc będzie miał więc szansę udowodnić, że ostatnie mecze w kadrze, zwłaszcza ten z Irlandczykami w Belfaście, to przeszłość, do której już nie będzie nawiązywał. Można być optymistą, bo nasz bramkarz zbiera świetne recenzje za ostatnie mecze w Celticu. Ale wiadomo: Boruc to Boruc. Nigdy nie wiadomo, co mu się przytrafi.

Na prawej stronie obrony Marcina Wasilewskiego zastąpi Paweł Golański. Zdzisław Kręcia, sekretarz generalny PZPN, odwiedził w Antwerpii leczącego ciężką kontuzję "Wasyla". Nasz obrońca, który ma przechodzić rehabilitację przez minimum 10 miesięcy, przekazał kilka słów naszym piłkarzom.

- Co powiedział? A tego to zdradzić nie mogę, zanim ta informacja nie trafi do adresata - mówił Kręcina. Nasi piłkarze wielokrotnie podkreślali, że sobotni mecz zadedykują właśnie Wasilewskiemu.

Do ostatniej chwili Leo zastanawiał się, czy na lewej stronie obrony wystawić Krzynówka czy Gancarczyka. Wszystko wskazuje na to, że wybierze tego pierwszego. Głównie dlatego, że Krzynówek jest bardziej doświadczony i lepiej rozumie się z kolegami.

Jedyną nowością będzie obecność na lewej stronie pomocy Obraniaka. Choć piłkarz Lille, który niedawno otrzymał polskie obywatelstwo, ma za sobą tylko jeden mecz w kadrze, to jednak wyróżnia się na tle kolegów. Trudno sobie wyobrazić, by Leo pozbawił się takiego atutu, zwłaszcza że Ludo coraz lepiej rozumie się z Rogerem.

Wczoraj prosto z lotniska kadrowicze tradycyjnie pojechali do hotelu Piramida. Wieczorem, w porze dzisiejszego meczu, przeprowadzili trening na Stadionie Śląskim. Po nim miała zapaść między innymi decyzja dotycząca... wysokości trawy.

Biało-czerwonym pomoże ponad 40 tys. kibiców, którzy wypełnią chorzowski stadion.

- Będzie komplet, ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Pojawią się także fani z Irlandii, ale jesteśmy dalecy od atmosfery, jaką kreują tamtejsze media. Sugerują, że wydarzenia z Belfastu mogą zapowiadać podobne ekscesy w Polsce. Pracujemy spokojnie, chociaż siły porządkowe będą oczywiście adekwatne do wydarzenia. Liczymy, że podobnie będzie na trybunach - zapewnił Krzysztof Smulski, który odpowiada za bezpieczeństwo podczas dzisiejszego spotkania.

Będzie to mecz o wszystko nie tylko dla piłkarzy, ale i Leo. Za porażkę, która równa się ze stratą szans na wyjazd na mundial, zapłaci posadą.

Początek spotkania w Chorzowie o 20.30. Transmisja w TVP 1.







Grupa 3

5 września Polska - Irlandia (20.30), Słowacja - Czechy (20.30); 9 września Czechy - San Marino (17.20), Słowenia - Polska (20.45), Irlandia Północna - Słowacja (20.45)


1. Słowacja 6 15 17-6

2. Irlandia Płn. 7 13 12-6

3. Słowenia 7 11 10-4

4. Polska 6 10 18-7

5. Czechy 6 8 6-4

6. San Marino 8 0 1-37

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!