Ministerstwo pracy przystępuje do przygotowania projektu ustawy, przesuwającej wiek przechodzenia na emeryturę. Z 60 lat u kobiet i 65 lat u mężczyzn do co najmniej 67. roku życia dla obu płci.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Ministerstwo pracy przystępuje do przygotowania projektu ustawy, przesuwającej wiek przechodzenia na emeryturę. Z 60 lat u kobiet i 65 lat u mężczyzn do co najmniej 67. roku życia dla obu płci. Minister pracy Jolanta Fedak chciałaby, żeby wydłużanie okresu pracy rozłożone było w czasie - co kilka lat o rok.

Rząd mówi wprost: nie stać nas na to, żeby Polacy przestawali pracować tak wcześnie. - Nie da się składką emerytalną, którą każdy z nas płaci, zbilansować wszystkich wydatków na emerytury - tłumaczy minister pracy Jolanta Fedak.

Wydłużenie wieku emerytalnego to kolejny krok rządu zmuszający Polaków do dłużej aktywności zawodowej. Od 1 stycznia weszła w życie ustawa o emeryturach pomostowych, która przywileje emerytalne odebrała 800 tys. Polaków.

Eksperci tłumaczą, że jest to konieczne, zarówno dla uratowania sypiącego się systemu emerytalnego, jak i dla naszych kieszeni. - Żyjemy dłużej i musimy też dłużej pracować - mówi prof. Marek Góra, twórca reformy emerytalnej. W nowym systemie emerytalnym wysokość emerytury zależy od pieniędzy zgromadzonych na koncie emerytalnym. Potem te pieniądze dzieli się przez liczbę lat, które statystycznie pozostały emerytowi do końca życia. Przeciętny Polak zarabia na emeryturę przez 35 lat, a średni okres jej pobierania wynosi 14,5 roku. Dlatego wszyscy, którzy są w nowym systemie emerytalnym (czyli co miesiąc płacą na I i II filar), aby zapewnić sobie emeryturę pozwalającą na godziwe życie, muszą pracować dłużej.

- W szczególnie niekorzystnej sytuacji są kobiety, dla których ustawowy wiek przechodzenia na emeryturę jest o pięć lat krótszy niż dla mężczyzn. Dlatego w pierwszej kolejności rząd powinien zająć się zrównaniem wieku emerytalnego, a dopiero później pomyśleć o jego wydłużeniu - uważa prof. Góra.

Zróżnicowanie wieku emerytalnego ze względu na płeć należy dziś w Europie do rzadkości. W Niemczech, Irlandii, Holandii, Hiszpanii i Portugalii wynosi on 65 lat, w Islandii, Danii i Norwegii dla obu płci aż 67 lat. Kraje, które jeszcze wieku emerytalnego dla obu płci nie zrównały, właśnie zaczęły to robić. W Belgii wiek 65 lat dla kobiet i mężczyzn będzie obowiązywał od 2009 r., w Wielkiej Brytanii rozłożono ten proces na lata, zacznie się w 2010, zakończy w 2020 r. Stopniowo będzie też robić to Austria.

Podobnie dzieje się w krajach byłego bloku wschodniego. Węgrzy wiek emerytalny (z 60 lat dla mężczyzn i 55 lat dla kobiet) zaczęli wydłużać w 1998 r. Obecnie mężczyzna przechodzi tam na emeryturę w wieku 62 lat, kobiety w tym wieku będą mogły przejść na emeryturę od 2009 r. W Czechach od 1996 r. wiek emerytalny mężczyzn rośnie każdego roku o dwa miesiące, kobiet - o cztery. Docelowo w 2013 r. osiągnie 63 lata.

Polacy jednak, mimo że jest to dla nich korzystne, nie chcą dłużej pracować. - Musi minąć kilkanaście lat, zanim zrozumiejmy tę zależność - mówi prof. Góra. Podobnego zdania jest dr Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. - Wczesne przechodzenie na emeryturę to przywilej. Jego odebranie będzie potraktowane jako dyskryminacja - twierdzi.

Łęcki podejrzewa, że w obronie obecnego wieku emerytalnego może dojść do ogólnopolskich protestów. Nie mniejszych od tych, które miały miejsce jesienią w obronie emerytur pomostowych. Zwłaszcza że dziś, mimo ustawowej granicy 60 i 65 lat, większość pracowników kończy swoją aktywność zawodową znacznie wcześniej. Aż 70 proc. mężczyzn i 68 proc. kobiet przestaje pracować na kilka lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Przeciętny Polak w chwili przechodzenia na emeryturę ma 57 lat.

Dla porównania: przeciętny Irlandczyk pracuje prawie dziewięć lat dłużej, Brytyjczyk siedem, a Niemiec - pięć lat.

Polacy twierdzą, że często do rezygnacji z pracy zawodowej zmusza ich do sytuacja na rynku pracy. - Zatrzymywanie na siłę starszych pracowników to brak miejsc pracy dla młodych - mówi dr Łęcki. - Lepiej by było, żeby oni przeszli na emeryturę, niż by młodzi trafiali na zasiłek - dodaje. A w czasach kryzysu bezrobocie wśród młodych to coraz większy problem.

Przeszkodą w kontynuowaniu pracy zawodowej jest także zły stan zdrowia Polaków. Według badań przeprowadzonych w ramach europejskiego programu SHARE, ponad 60 proc. naszych rodaków po 50. roku życia ocenia swój stan zdrowia jako zły. To najgorszy wynik w Europie. W Danii na problemy ze zdrowiem narzeka zaledwie 22,2 proc. pięćdziesięciolatków, w Niemczech 37,4 proc., a w Hiszpanii 41,2 proc. - To dlatego, że Polacy o siebie nie dbają, nie badają się i nie leczą chorób przewlekłych - ocenia dr Katarzyna Bukol-Krawczyk z warszawskiej przychodni Enel-Med. Jej zdaniem, gdybyśmy zatroszczyli się o swoje zdrowie, moglibyśmy pracować do późnej starości.







Gwiazdowski: Emeryturą są dzieci


Z Robertem Gwiazdowskim, ekonomistą, byłym przewodniczącym rady nadzorczej ZUS, rozmawia Agaton Koziński

Minister Jolanta Fedak chce przedłużyć aktywność zawodową nawet do 70. Czy to dobry pomysł?

To bezwzględnie konieczne! Polska nie ma innego wyjścia. Taką decyzję powinniśmy podjąć już w latach 90.

Dlaczego?


Bo wtedy mielibyśmy sporo czasu na reformę. Moglibyśmy na przykład stopniowo co roku opóźniać wiek emerytalny o pół roku. Teraz już nie możemy czekać, musimy wprowadzać reformy skokowo. Inaczej zabraknie nam pieniędzy na emerytury.

Przecież gwarantuje je skarb państwa.

Tyle że on bierze pieniądze na wypłatę emerytur ze składek dziś wpływających. Tymczasem z każdym rokiem liczba osób pracujących będzie malała, natomiast rosnąć będzie liczba emerytów. Jeśli więc nie dokonamy szybko zmian, to obecny system zwyczajnie się zawali.

Czy reforma proponowana przez minister Fedak uzdrowi ten system?

Nie, ale go poprawi. Nie można się jednak spodziewać, że system wypłat emerytur z budżetu państwa stanie się kiedykolwiek wydajny. Wymaga gruntowych zmian.

Co Pan proponuje?

Dziś z naszych pensji potrącana jest składka emerytalna, która trafia do ZUS. Tylko że tak naprawdę nie jest to składka, tylko zwykły podatek. Słowo "składka" oznacza, że ZUS zbiera nasze pieniądze, inwestuje, a potem nam je zwróci, gdy przejdziemy na emeryturę. Tymczasem on tych pieniędzy nie inwestuje, tylko wypłaca z nich dzisiejsze emerytury. To fikcyjny system, który tylko oszukuje ludzi.

Polakom wydaje się, że są ubezpieczeni i na starość mają zagwarantowaną emeryturę?

A to nieprawda, gdyż za kilka lat ten system zbankrutuje. Trzeba więc powiedzieć wyraźnie: każdy, kto chce mieć pensje na starość, musi sam się o to zatroszczyć. Dziś większość z nas o tym nie myśli, bo wydaje nam się, że troszczy się o nas państwo. Właśnie to jest najgroźniejsze oszustwo.

Co trzeba zmienić?

Przede wszystkim zlikwidować podatek zwany składką emerytalną. Dziś to on mocno podnosi koszty pracy w Polsce, przez co utrzymuje się u nas wysoka stopa bezrobocia. Ale likwidując ów szczególny podatek, trzeba powiedzieć wyraźnie: Polacy, o własną emeryturę musicie od teraz zatroszczyć się sami.

A nie boi się Pan, że Polacy będą zwyczajnie przejadać pieniądze, zamiast je oszczędzać na starość?

To już indywidualna decyzja każdego. Ale należy przekazać precyzyjny komunikat w tej sprawie, tak by nikt nie oczekiwał, że ZUS będzie łożył na jego emeryturę. Dlatego należy wykupić sobie polisę w funduszach emerytalnych czy samemu odkładać pieniądze na koncie. Zresztą sposobów jest mnóstwo - trzeba tylko precyzyjnie powiedzieć, że nie ma innej alternatywy.

A jeśli ten system zawiedzie?

Najlepiej sięgnąć po sposób stary jak świat: własne dzieci. Od wieków to na nich spoczywał obowiązek utrzymania sędziwych rodziców. Dziś jednak ludzie rodzą potomstwa coraz mniej. Tymczasem nie ma lepszego sposobu zabezpieczenia własnej starości.




67 lat najpóźniej za trzy lata będzie to wiek przechodzenia na emeryturę

14,5 tyle lat przeciętny Polak pobiera emeryturę. Pracuje na nią 35 lat

70 proc. Polaków kończy pracę przed osiągnięciem wieku emerytalnego

57 lat w tym wieku przeciętny Polak kończy swoją aktywność zawodową




Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!