Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Z półtoragodzinnym opóźnieniem z rocznicowych obchodów Porozumień Jastrzębskich dotarł do Katowic na górnicze targi przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek. Najpierw były brawa i bukiety kwiatów od przedstawicieli biznesu i naukowców zebranych na panelu dyskusyjnym o energetyce jądrowej.

Zebrani nie spodziewali się jednak, że za chwilę Buzek powie im: katastrofa.

Dywersyfikacja, czyli różnorodność źródeł energii i czyste technologie węglowe to od dawna znana pasja prof. Buzka. Jego zdaniem, projektów badawczych i pilotażowych instalacji powinno być więcej.

- Powiem brutalnie: polskie uczelnie muszą się nastawić na robienie projektów biznesowych. Tymczasem senat jednej z uczelni podjął decyzję, że nauka to nie biznes. Takie myślenie to katastrofa - gość nie szczędził słów krytyki. - Przecież już dziś jesteśmy na ostatnim miejscu w Unii w pozyskiwaniu środków na badania naukowe. To także katastrofa.

Jego zdaniem, pod względem technologicznym Polska wlecze się w ogonie Europy. Bez większej aktywności nauki polskiej pozostaniemy w tym ogonie. Buzek przypomniał, że w Stanach Zjednoczonych współpraca nauki z biznesem to standard. U nas wciąż wyjątek.

Tymczasem nadchodzi era polskiego atomu, co oznacza nowe kierunki kształcenia i kilkanaście tysięcy osób wykształconych w nowych branżach.

Na trwających Międzynarodowych Targach Górnictwa, Przemysłu Energetycznego i Hutniczego "Katowice 2009" Hanna Trojanowska, pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej, poinformowała, że w latach 2011-2013 zostanie wybrana lokalizacja dla pierwszej polskiej elektrowni atomowej.

Rząd zakłada, że pierwsza elektrownia atomowa w Polsce zostanie uruchomiona w 2020 roku, po 1-2 latach kolejna.

W projekcie polityki energetycznej kraju do 2030 roku przewiduje się, że do tego cza-%07su powstaną trzy elektrownie atomowe o łącznej mocy ok. 5 tys. MW. Docelowo jednak trzy elektrownie się nie opłacają, a więc może powstać ich więcej.

Pierwsza polska atomówka być może będzie pięćsetną taką elektrownią w świecie, która pchnie nas w stronę taniej i czystej energii jądrowej.

Jednak zdaniem Janusza Steinhoffa, byłego ministra gospodarki w rządzie Buzka, najnowsze dane z USA mówią o porównywalnych kosztach produkcji energii ze źródeł tra-%07dycyjnych i jądrowych, jeśli doliczyć koszty ochrony środowiska.

- Środowiska związane z węglem nie powinny się obawiać energetyki jądrowej, bo same nie będą w stanie sprostać zapotrzebowaniu Polski na energię - uspokajał Jerzy Buzek. - Za 10-15 lat bez energetyki jądrowej zabraknie około 50 proc. energii w Polsce. Już dziś Duńczycy zużywają jej w swoich mieszkaniach czy biurach trzykrotnie więcej niż Polacy. To dowód ich postępu cywilizacyjnego i naszego opóźnienia technologicznego w wykorzystywaniu różnego typu urządzeń.

Według profesora Buzka, szansą dla Polski są czyste technologie węglowe, odnawialne źródła energii, z biogazownią w każdej miejscowości.

Efekty? O ile w 2008 roku nie mieliśmy ani kilowata z atomu, w 95 proc. energii dostarczał nam węgiel, a w 5 proc. odnawialne źródła, to już w 2020 roku będzie zupełnie inaczej. Atomówka da nam 15 proc. prądu, węgiel 70 proc., a odnawialne źródła energii - 15 proc.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!