Ulica Władysława Hibnera zniknie z mapy Rybnika? Takiego rozwiązania domagają się członkowie lokalnych organizacji niepodległościowych To absurd, że w dzisiejszej Polsce wciąż gloryfikuje się komunistów.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Ulica Władysława Hibnera zniknie z mapy Rybnika? Takiego rozwiązania domagają się członkowie lokalnych organizacji niepodległościowych


To absurd, że w dzisiejszej Polsce wciąż gloryfikuje się komunistów. Urzędnicy raz na zawsze powinni te kwestie rozwiązać i nadać ulicom nazwy, które nie przynoszą nad ujmy - mówi Bolesław Cyran, sekretarz rybnickiego oddziału Związku Piłsudczyków. Pod apelem podpisali się także przedstawiciele Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Związek Sybiraków i Poszkodowanych w Okresie Stalinizmu. Kombatanci znaleźli już nawet bohatera, który miałby zastąpić na tabliczkach Władysława Hibnera. - Chcielibyśmy, żeby był to lokalny patriota. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na Wincentego Kanię - mówi pułkownik Tadeusz Dłużyński, ze Związku Piłsudczyków.

Wincenty Kania w okresie powstań śląskich był jednym z dowódców oddziałów polskich walczących w rejonie Rybnika. W okresie II wojny światowej był więźniem politycznym obozu koncentracyjnego w Dachau. Zmarł w 1941 roku w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. - To osoba zasłużona dla historii naszego miasta i warto go uhonorować w ten sposób a przy okazji przypomnieć ludziom o jego zasługach - mówią działacze organizacji niepodległościowych.

Tymczasem Hibner to działacz komunistyczny (ur. 1893, zm. 21 sierpnia 1925), stracony za zabójstwa. Brał udział w zamachu na agenta w partii komunistycznej. Podczas strzelaniny zginął przypadkowy student, matka z dzieckiem, dwóch policjantów, a dodatkowo rannych zostało kilku przechodniów. W czasach PRL Hibner był jednak przedstawiany jako bohater ludu robotniczego, który zginął, bo podniósł rękę na prowokatora.

Niewielu mieszkańców ulicy zna jednak historię antybohatera. - Nie ma to dla mnie znaczenia czy mieszkam na takiej ulicy, czy na przykład na Kwiatowej. Zmiana nazw jest bez sensu, bo trzeba będzie przy okazji wymienić dowody osobiste, prawa jazdy i inne dokument - mówi Jarosław Szczerbek.

Inne zdanie mają jednak starsi mieszkańcy osiedla. - Już dawno ktoś powinien o tym pomyśleć. Ulica imienia Jana Pawła II pasowałaby tutaj idealnie - mówi 67-letni Kazimierz Broda.

Lada dzień do urzędu miasta wpłynie pismo z wnioskiem o zmianę nazwy ulicy. Czy jest szansa, że urzędnicy się na to zgodzą? Wydaje się to bardzo wątpliwe, bo podobne pismo wpłynęło od Związku Piłsudczyków już trzy lata temu i wtedy prezydent Adam Fudali sprzeciwił się zmianie. I tym razem odpowiedź będzie pewnie negatywna. Dlaczego? - Zmiana nazwy ulicy spowodowałaby wiele komplikacji i byłaby dużym utrudnieniem dla mieszkańców. Ze zmianą nazwy wiąże się konieczność wymiany dokumentów m.in. dowodów osobistych, praw jazdy i dowodów rejestracyjnych. Dodatkowo wywołałaby utrudnienia w innych instytucjach np. bankach, szkołach, zakładach ubezpieczeń. Osoby prowadzące działalność gospodarczą zobowiązane byłyby do zmiany wpisu w ewidencji działalności gospodarczej oraz aktualizacji m.in. NIP i REGON. Zgodnie z obowiązującymi przepisami w przypadku zmiany administracyjnej adresu następuje zwolnienie z opłaty za wymianę dokumentów. Niemniej wiele innych dodatkowych kosztów będą ponosili sami mieszkańcy - wyjaśnia Lucyna Tyl, p.o. naczelnika wydziału promocji i informacji.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!