W Łodzi Serbowie, podobnie jak wcześniej we Wrocławiu Turcy, bezlitośnie obnażyli słabości naszej drużyny, pokonując ją 77:72.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Oba mecze miały podobny przebieg. Polacy od początku oddali inicjatywę, a później nie potrafili już odwrócić losów spotkania. W grze naszej reprezentacji panował chaos. Rywale nie pozwolili jej na wykorzystanie głównego atutu - szybkiego ataku.

Zaczęło się od 0:7. Na akcje Serbów próbowali odpowiedzieć Michał Ignerski, David Logan i Maciej Lampe, ale spudłowali. Niemoc przerwał "Igi" (3:7), a kiedy włączył się Marcin Gortat, nasz zespół objął prowadzenie 12:10, a za chwilę, jak się okazało ostatni raz w tym meczu, 14:13.

Serbowie grali z niezwykłą swobodą, znakomicie operowali szybkim podaniem po obwodzie, raz po raz uwalniając swoich snajperów od krycia. Punktowali nasz zespół rzutami z dystansu Miloš Teodosić i Uroš Tripković. W 20. minucie Serbia prowadziła różnicą dziewięciu punktów (34:43). Siedem minut później -16. (40:56)!

- Nie wiem, czy to jest nieporozumienie czy zbieg okoliczności - ocenił po meczu Gortat. - Nasze raporty mówią, że jest to zespół, który nie rzuca za trzy - tak jak zawodnik amerykański w reprezentacji Bułgarii miał ponoć nie rzucać za trzy, a nagle trafił cztery trójki. Albo to zbieg okoliczności, albo ktoś wprowadza nas w błąd. Nie wiem, ale jeszcze do tego dojdę.

Trener Katzurin zrobił zmiany. Na boisko weszli Łukasz Koszarek, Michał Chyliński, Krzysztof Roszyk i Szymon Szewczyk, a z pierwszej piątki pozostał tylko Gortat, jedyny gracz meczu, który był na boisku pełne 40 minut. Szewczyk i Koszarek poderwali zespół do walki. Szewczyk wymusił faul i wykorzystał osobiste, a zaraz potem trafił trójkę. "Koszar" też zagrał odważnie i skutecznie, doprowadzając w 35. minucie do wyniku 62:64!

- Zmieniliśmy pierwszą piątkę, weszło kilku zawodników na świeżości - mówił po meczu Szewczyk. - Zacisnęliśmy pasa, zacisnęliśmy zęby i powiedziałem sobie w duchu: albo robimy to teraz, albo w ogóle. Od razu chcieliśmy ich złapać. Staraliśmy się oddawać rzuty, w których trudno złapać faul. My mieliśmy już 5 przewinień, a oni 1. W dobrych sytuacjach mogli faulować, bo dostawaliśmy tylko piłkę z boku.

- Jeśli jedna piątka jest na parkiecie i robi się minus 15, a wchodzi druga i odrabia te straty, to coś to musi znaczyć - dodał rozgoryczony Gortat. - Ktoś tu chce grać, a ktoś nie chce, moim zdaniem. Osoby, które dzisiaj wiedzą, co zrobiły, powinny spojrzeć w lustro i powiedzieć, czy dały z siebie wszystko.

Niestety, kropki nad "i" żaden z naszych zawodników nie postawił. Zabrakło rzutu w kluczowym momencie. Przestrzelili Koszarek, Roszyk, Szewczyk i znów wprowadzony na plac Logan. Serbowie, jeśli nie decydowali się na rzut z obwodu, to grali pod kosz, gdzie widowiskowe pojedynki z Gortatem toczył Nenad Krstić.

- Napiszecie, że nie pokryłem Krsticia, bo rzucił 18 punktów - powiedział Gortat. - Dzisiaj dużo pomagałem. Jeśli ja pomagam małemu, to oczekuję również pomocy od niego.

Serbowie zachowali chłodną głowę. Teodosić trafił trzy razy z rzędu, łatwo utrzymując prowadzenie i zwycięstwo.

- Nie mamy parcia na stronę kosza, na wymuszanie fauli - powiedział Szewczyk. - Oddajemy rzuty przez zasłonę, z nieprzygotowanych pozycji.






POLSKA - SERBIA 72:77 (22:23, 14:20, 17:19, 19:15)

Polska: Gortat i Koszarek po 16, Ignerski 13, Logan 10, Szewczyk 7, Roszyk 4, Lampe, Szubarga, Chyliński po 2.

Trener: Muli Katzurin

Serbia: Krstić 18, Teodosić 13, Tripković 12, Tepić 11, Velicković 10, Bjelica 5, Perović 4, Paunić i Marković po 2, Macvan 0. Trener: Du?šan Ivković

Inne wyniki grupy F: Turcja - Hiszpania 63:60, Słowenia - Litwa 81:58.

1. Turcja 3-0 234:205

2. Słowenia 2-1 245:217

3. Serbia 2-1 212:209

4. Hiszpania 1-2 207:213

5. POLSKA 1-2 227:239

6. Litwa 0-3 209:251

Dziś: Hiszpania - Litwa (15.45), Słowenia - Polska (18.15), Serbia - Turcja (21.00)






Celem Katowice


Z Łukaszem Koszarkiem, rozgrywającym reprezentacji Polski koszykarzy, rozmawia Marek Kondraciuk


Jak by pan określił koszykówkę, którą graliście w meczu z Serbią?

Jednym słowem? Sinusoida. Tak się nie ogra klasowej drużyny, bo Serbia, choć odmłodzona, to wciąż marka.


Ta sinusoida zaczęła się na dol i skończyła pod kreską.

Serbowie byli świetnie przygotowani, jakby wiedzieli o nas wszystko. My natomiast zaczęliśmy ospale. Musimy grać to, co graliśmy wcześniej. Ważny jest początek meczu. Jeśli narzucimy swój styl, będziemy prowadzić kilkoma punktami, to gra nam się ułoży i rywal będzie podenerwowany, a my nie będziemy gonić, bo tego %07nie lubimy. Udzielają się wtedy emocje, zaczynamy odczuwać presję wyniku. Tak było z Serbią. Zawiedliśmy w tym meczu.


Serbowie, podobnie jak Turcy, potrafili wytrącić nam z rąk atut - szybki atak. Zabrali nam nasze zabawki i sami się nimi bawili.

Serbowie i Turcy są silni fizycznie, rozgrywający mają po 195 cm wzrostu, więc gra przeciw nim to ciężka, fizyczna walka. Jedni i drudzy grali mądrze, potrafili uniknąć strat, nie przegrywali na deskach, więc nasz szybki atak nie funkcjonował tak jak w pierwszych dwóch zwycięskich meczach z Bułgarią i Litwą.


Na twarzy ma pan zadrapania, Marcin Gortat schodził z boiska z poharatanymi poli-czkami, ślady walki widać na czole Szymona Szewczyka.

Nawet nie wiem, kiedy i kto mi zadał te rany. W lidze aż tak twardo się nie gra. Turcja i Serbia mają więcej klasowych zawodników. Oni na tym poziomie już jakiś czas grają, a dla nas to pierwszy w tym składzie turniej w elicie. Nie mieliśmy wcześniej okazji grać takich meczów z Marcinem Gortatem, Maćkiem Lampe i z %07Davidem Loganem. Cały czas się poznajemy. Czasami porażka jest lepszą lekcją i daje więcej wniosków niż zwycięstwo. Dla nas to nowe doświadczenia


Z wypowiedzi szefów PZKosz, trenerów, ale i z waszych, zawodników, słów przed EuroBasketem jasno wynikało, że zamierzacie walczyć o medal, a nie uczyć się i zdobywać doświadczenia. Czy nie czas zweryfikować aspiracje?

Zawsze trzeba sobie stawiać wysokie cele, ale mamy świadomość, że nie jesteśmy w centrum europejskiej koszykówki, w elitarnej czołówce. Mamy jeszcze dużo pracy i z meczu na mecz musimy udowadniać, że robimy postępy, że drużyna dojrzewa. Rzeczywiście, chyba za wcześnie zaczęto mówić o medalu. Od lat nie wygraliśmy meczu na mistrzostwach Europy. Do wszystkiego musimy dochodzić krok po kroku. Nawet jedno zwycięstwo odniesione w Łodzi może dać nam miejsce w ósemce i grę w ćwierćfinale w Katowicach. To już będzie wielki sukces. Wtedy nie będziemy odczuwać presji i możemy znów być groźni.


Kolejny rywal, Słowenia, choć nie stała jeszcze na podium ME, to jednak już ograła w tym turnieju brązowego medalistę EuroBasketu 2007 i uległa dopiero w dogrywce mistrzowi.

Naszym głównym problemem jest obrona. Musimy bronić dużo lepiej niż w meczach z Turcją i Serbią, a wówczas i nasza gra ofensywna będzie bardziej uporządkowana.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!