Planowana przyszłoroczna dziura budżetowa w wysokości 52,2 mld zł już zaczęła nas wciągać. Za walutę płacimy więcej. złoty zaczął słabnąć, a na przetargu w minioną środę wzrosły odsetki od rządowych obligacji.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Aby pokryć dziurę, rząd musi się zapożyczać - a kto pożycza państwu pieniądze, chce za swoją usługę więcej. W przyszłym roku rząd będzie potrzebował 203 mld zł na spłatę starych i nowych długów. Jak je spłaci? Weźmie pieniądze z tego samego źródła, co zawsze: z naszych kieszeni. Jedynym ministrem finansów, który w minionym 20-leciu zostawił w 1990 r. nadwyżkę budżetową w wysokości dzisiejszych 250 mln zł był Leszek Balcerowicz. Potem było już tylko gorzej.

Dlaczego kolejne rządy zadłużają Polskę? Bo mamy tyle sztywnych wydatków, nie do ruszenia, że nie starcza na nie dochodów. Rząd czeka m.in. podwyżka pensji dla nauczycieli, waloryzacja rent i emerytur, a za niespełna dwa miesiące wzrosną zasiłki rodzinne, a od stycznia płaca minimalna. Do tego kilkadziesiąt rozmaitych ryczałtów płaconych w urzędach i instytucjach.O zaciskaniu pasa nie chce słyszeć żadna grupa społeczna.

Przybywa wydatków, a dochody państwa maleją. Wyniosą w 2010 r. 245,5 mld zł i będą pochodzić głównie z naszych podatków. Najłatwiej ściągane są te pośrednie: VAT płacony przy każdych zakupach, akcyza przy tankowaniu, paleniu czy wychylaniu głębszego. Nieco trudniej i kosztowniej ściągane są PIT i CIT, bo do ich obsługi potrzebna jest biurokratyczna machina. Do tego cła, wpływy z dywidend i udziału w zyskach firm, w których państwo jest współwłaścicielem. Jeśli sprzeda swoje udziały lub akcje, do kasy państwa wpłyną zyski z prywatyzacji.

W przyszłym roku podatki mają dać 223,1 mld zł. Będą wyższe o 6 proc. od tegorocznych. Wzrośnie akcyza na papierosy, VAT da więcej, bo, zdaniem resortu finansów, poprawi się sytuacja gospodarcza w Polsce. Niektóre produkty spożywcze, ubranka dla dzieci mają jednak niższy VAT i być może zostanie on podniesiony. Za samochód służbowy od firmy, używany do celów prywatnych, będziemy płacić podatek w wysokości 0,5 proc. jego wartości. Przy aucie wartym 40 tys. zł będzie to ok. 70 zł miesięcznie.

- Mniej wpłacą natomiast rodzice, którzy adoptowali lub przysposobili dzieci. Prawo do ulgi rodzinnej, które im od przyszłego roku przyznano, zmniejszy wpływy fiskusa o 40 mln - mówi Tomasz Bonek, szef portalu finansowego Money.pl.

Z kolei CIT od firm podnoszących się po kryzysie ma być wyższy niż w tym roku. Nie będzie jednak tak dobry, jak w 2008 r. O podnoszeniu podatków w roku wyborczym i w obliczu dopiero co obniżonej daniny dla fiskusa trudno mówić. Dlatego rząd szuka innych dochodów, z prywatyzacji. Minister skarbu Aleksander Grad poinformował, że rząd przyspieszy ten proces dla wsparcia finansów państwa. Aż 37 mld zł (12 mld do końca tego roku i 25 mld w przyszłym) ma dać w ciągu najbliższych 18 miesięcy dokończenie prywatyzacji. Chodzi m.in o Zakłady Azotowe w Kędzierzynie-Koźlu i energetykę. Ona budzi największe emocje. - Państwo zachowa w branży energetycznej pakiet kontrolny - zapewnia Joanna Schmid, wiceminister skarbu.

Rząd chce także sięgnąć po 7,5 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Trafia tam 0,35 proc. podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne. Miały się kumulować i służyć nam za kilkanaście lat, kiedy wpłacających składki emerytalne będzie mniej niż pobierających świadczenie. To są nasze, przyszłych emerytów, pieniądze. Jak uspokaja Jolanta Fedak, minister pracy, pieniądze te będą tylko pożyczone. Czy i kiedy zostaną zwrócone? Tego już nie mówi.

Aby zasypać dziurę, rząd musi Polskę zadłużać - i to na gorszych warunkach. Kto pożyczy nam pieniądze, będzie chciał za swoje usługi więcej. Polskie papiery skarbowe będą sprzedawane coraz drożej. Jeszcze w sierpniu średnio za obligacje 5-letnie trzeba było dać średnio 5,55 proc., a w minionym tygodniu już 5,736 proc.

Finansiści już wyliczyli: państwo pożyczy kolejne 52,2 mld zł. Przez następnych 20 lat Polska będzie musiała oddać z odsetkami 100 mld zł. Już dziś na każdego Polaka przypada 16 tys. zł zadłużenia. Gdybyśmy mieli je spłacić za jednym zamachem, każdy z nas musiałby się obejść bez pieniędzy przez 5 miesięcy.



Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!