Od lewej arcybiskup Józef Michalik, kardynał Stanisław Dziwisz, biskup Wiktor Skworc Od lewej arcybiskup Józef Michalik, kardynał Stanisław Dziwisz, biskup Wiktor Skworc

Od lewej arcybiskup Józef Michalik, kardynał Stanisław Dziwisz, biskup Wiktor Skworc (© FOT. Waldemar Deska)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Do ostatnich kwadransów przed godziną 14 trwało wczoraj uzgadnianie słów we wspólnym oświadczeniu biskupów Polski i Niemiec, jakie - właśnie o tej godzinie - zostało ogłoszone w Częstochowie na Jasnej Górze oraz w Bonn. Chodziło o jak najcelniejsze wyrażenie myśli. Przewodniczący episkopatów zawarli je we wspólnym dokumencie, przedstawionym w zwią-zku z 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej.

Oświadczenie, które zostało podpisane przez arcybiskupów Józefa Michalika i Roberta Zollitscha, a także biskupa Wiktora Skworca i arcybiskupa Ludwika Schicka z zespołów ds. kontaktów między konferencjami biskupów Polski i Niemiec, jest znamienne.

Nie ma w nim dramatycznego przełomu, jak w słynnym już liście biskupów polskich do niemieckich z 1965 r. i zdaniu "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Duchowni zwrócili się w nim jednak do obu narodów, by nieustannie podążały drogą prawdy i miłości. Brzmi w nim konstatacja, że ludzie zdążyli się już zaprzyjaźnić.

- Oświadczenie jest chrześcijańskim ostrzeżeniem przed pokusą "propagandowego wykorzystania raz już w historii zaistniałych zranień i pobudzania resentymentów, wynikających z jednostronnych interpretacji historycznych" - ocenił ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego". - Jest ostrzeżeniem, a nawet sprzeciwem przeciwko "zamykaniu naszych narodów w więzieniu pamięci". Doskonale znamy te pokusy. Czy po tylu latach od zakończenia wojny, po tym wszystkim, co nasze narody przeszły, można jeszcze tamte ciemne resentymenty obudzić? Można... i dlatego ten mądry głos biskupów polskich i niemieckich jest dziś tak bardzo potrzebny.



W 1965 r. polscy i niemieccy biskupi budowali fundament dla wzajemnych relacji. Dziś wznosimy nadbudowę - mówił wczoraj rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Józef Kloch przed prezentacją wspólnego oświadczenia biskupów. Dokument został przyjęty z okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Jednak sposób prac, jak i różnice w tłumaczeniu wskazują, że hierarchowie Polski i Niemiec nie mogli dojść do porozumienia.

Oświadczenie powstało z inicjatywy strony polskiej, a prace nad nim rozpoczęły się w maju tego roku. Jednak pod koniec lipca przewodniczący Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec był już bardzo sceptyczny co do losów wspólnego dokumentu. - Tyle wypowiedziano już słów. My chcemy wspólną modlitwą zaakcentować wydarzenie, jakim jest 70. rocznica wybuchu II wojny światowej - mówił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" biskup Wiktor Skworc.

W kolejnych tygodniach prace nad oświadczeniem nabrały tempa. Dzięki czemu mogło zostać ono ogłoszone wczoraj w Częstochowie i w Bonn. Podczas prezentacji dokumentu na Jasnej Górze ks.Józef Kloch zapewniał, że wersja polska i niemiecka niczym się nie różnią. Jednak porównując obydwa teksty, zwraca uwagę nieco inaczej tłumaczony fragment dotyczący wypędzeń. "W tym duchu, wobec faktu zbrodniczej napaści wojennej nazistowskich Niemiec, ogromu krzywd, jakie w konsekwencji zostały zadane Polakom przez Niemców, oraz krzywd, jakich doznali Niemcy z powodu wypędzenia i utraty ojczyzny, powtórzyliśmy wspólnie: »Przebaczamy i prosimy o przebaczenie«". Tymczasem w niemieckiej wersji zamiast słowa "krzywda" (Leid) występuje pojęcie "bezprawie" (Unrecht).

O ile w ustnych tłumaczeniach polsko-niemieckich te pojęcia używane są czasem przemiennie, to w oficjalnych dokumentach już tak nie jest. Tym bardziej że w innym fragmencie wspólnego oświadczenia, gdy mowa jest o "przemocy i bezprawiu", polska i niemiecka wersja już się nie różnią.

W pierwotnym zamyśle oświadczenie miało być m.in. reakcją duchownych na polsko-niemieckie spory, dotyczące najnowszej historii. Krótko przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego niemieckie partie chadeckie CDU i CSU przyjęły wspólną deklarację wyborczą, w której domagały się m.in. "urzeczywistnienia prawa do ziem ojczystych".

Krytykował to w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej bp Skworc. - Niepokoi sformułowanie, dotyczące urzeczywistnienia prawa wypędzonych do ojczyzny, a przede wszystkim kontekst, w jakim zostało sformułowane, a jest nim tocząca się aktualnie polemika na temat wypędzeń i sposobie ich upamiętnienia. Ponadto doświadczenie poucza, że jeśli coś zostaje potępione, to jego konsekwencją są roszczenia - mówił w czerwcu dziennikarzowi KAI.

Mimo to w oświadczeniu biskupów Polski i Niemiec znalazło się potępienie wypędzeń: "Jesteśmy też zgodni w potępieniu wypędzeń, nie zapominając przy tym o wewnętrznej zależności i następstwie wydarzeń" .

- Pisząc o wypędzeniach w liczbie mnogiej, hierarchowie Polski i Niemiec wskazują, że wypędzenie nie było tylko udziałem samych Niemców - komentuje znawca niemieckiego Kościoła Gernot Facius z dziennika "Die Welt".

We wspólnym oświadczeniu biskupi ostrzegają przed instrumentalizacją wydarzeń przeszłości: "W niektórych społecznych czy politycznych tendencjach ujawnia się również pokusa propagandowego wykorzystania raz już w historii zaistniałych zranień i pobudzania resentymentów, wynikających z jednostronnych interpretacji historycznych." Apelują również do ludzi mediów, by sprostali "odpowiedzialności za klimat wzrastającego zaufania między Polakami a Niemcami".

W przeszłości polscy i niemieccy biskupi już parokrotnie wydawali podobne apele. Najsłynniejszy jest list polskich biskupów do niemieckiego episkopatu z 1965 r. Wówczas - pod koniec Soboru Watykańskiego II, a przed milenium chrztu Polski - wystąpili oni ze słowami: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". W odpowiedzi przywódcy Kościoła katolickiego w Niemczech użyli tych samych słów.

Dopiero z czasem okazało się, jak przełomowe znaczenie miała wymiana listów z 1965 r. dla stosunków polsko-niemieckich. Wtedy znaczna część polskiej opinii publicznej nie była gotowa na pojednanie z Niemcami. Tym bardziej, że reakcją komunistycznych władz PRL były oskarżenia polskich biskupów o zdradę racji stanu oraz propaganda pod hasłem: "Nie wybaczymy nigdy".

Zdaniem abp. Kazimierza Nycza, wydźwięk ostatniego oświadczenia nie będzie już tak duży. Zgadza się z nim Gernot Facius. - W Niemczech zagłuszy go trwająca kampania przed wyborami do Bundestagu - uważa niemiecki publicysta.




Wspólnie patrzmy w przyszłość



Rafał Bartek, dyrektor generalny Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej Gliwice-Opole:

Z ogromną radością przyjąłem wiadomość o wydaniu wspólnego oświadczenia przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski arcybiskupa dr. Józefa Michalika i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec arcybiskupa dr. Roberta Zollitscha. Wiem, że od lat obydwaj arcybiskupi działają na rzecz pojednania polsko-niemieckiego. W oświadczeniu tym zawarto wiele cennych konkluzji co do stanu realnego pojednania między Polakami a Niemcami. Bardzo ważne jest nastawienie autorów oświadczenia na przyszłość naszych narodów: osadzoną w bolesnej przeszłości, ale nastawioną na ciągłe poszukiwanie płaszczyzn dialogu. Nie mniej ważne jest potępienie polityków, którzy wykorzystują bolesną przeszłość polsko-niemiecką tylko do swoich politycznych celów. Tym samym Kościół w Polsce i w Niemczech daje wyraz temu, że dostrzega na arenie politycznej problem w tym względzie. Słowa autorów oświadczenia, podkreślające fakt, że naszą przyszłość należy budować na pozytywnych wartościach współpracy, uważam za bardzo cenne. Przyszłość Europy w dużym stopniu zależeć będzie bowiem od współpracy polsko-niemieckiej. BS


Przełomu nie będzie


Dr Adam Krawczyk, Instytut Historii Uniwersytetu Śląskiego: Nie jest to oświadczenie przełomowe, którym niewątpliwie był list biskupów polskich i niemieckich z 1965 r., gdzie polscy hierarchowie Kościoła "przebaczali i prosili o przebaczenie". List sprzed 44 lat był pisany w innej rzeczywistości politycznej, zarówno w Polsce, jak i w obu państwach niemieckich.

Strona niemiecka w odpowiedzi, w liście skierowanym do polskich biskupów pisała wtedy: "Z braterskim szacunkiem przyjmujemy wyciągnięte dłonie […] by upiór nienawiści już nigdy nie rozłączył naszych rąk". Dla wielu wtedy zabrakło w tym liście słowa "przepraszamy". W dzisiejszym oświadczeniu hierarchowie obu kościołów wspólnie "przebaczają i proszą o przebaczenie". Samo oświadczenie w kwestiach historycznych i odpowiedzialności za zbrodnie jest pewnym konsensusem.

Obie strony za winnego pożogi wojennej uznają narodowosocjalistyczne Niemcy. We wspólnym oświadczeniu nie ominięto kwestii wypędzeń, które zgodnie potępiono, jednak przyznając, że odpowiedzialność za wypędzenia ponosi strona, która doprowadziła do wybuchu wojny. Strony oświadczenia przyznają, że zarówno Polacy, jak i Niemcy cierpieli wskutek II wojny światowej, jednak apelują, aby ludzkie cierpienia nie były wykorzystywane do bieżącej walki politycznej. BS

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!