Wybierz region

Wybierz miasto

    Siostra wielkiego brata

    Autor: IZA SALAMON

    2002-06-21, Aktualizacja: 2004-12-18 00:31 źródło: Dziennik Zachodni

    Apoloniusz Tajner ma aż trzy siostry. Aldona pracuje jako pielęgniarka w Ustroniu, Barbara od dwudziestu lat mieszka w Niemczech, a Jolanta jest nauczycielką wf-u w wodzisławskiej podstawówce.

    Apoloniusz Tajner ma aż trzy siostry. Aldona pracuje jako pielęgniarka w Ustroniu, Barbara od dwudziestu lat mieszka w Niemczech, a Jolanta jest nauczycielką wf-u w wodzisławskiej podstawówce. - Czasem żartujemy w rodzinie, że to właśnie dzięki nam, siostrom, brat stał się taki sławny - mówi Jolanta Tajner. - Wiadomo, trzy dziewczyny i jeden chłopak. Bądź co bądź zawsze wywierałyśmy na niego jakiś wpływ, może nawet troszeczkę kierowałśmy nim w życiu - dodaje z przymrużeniem oka.


    Pani Jola podobna jest z wyglądu do swojego sławnego brata. Nieraz dzieci mówią żartem do swojej pani, że gdyby miała wąsy, to z powodzeniem mogłaby go zastąpić. - Wszyscy, i ja, i młodzież, jesteśmy jego fanami - stwierdza siostra Apoloniusza. - Brat wraz z synem Tomisławem przyjedzie do naszej szkoły we wrześniu, na 15-lecie placówki.
    Tak już całkiem serio Jolanta Tajner opowiada o swoim bracie z wielkim podziwem. Uważa, że trener Adama Małysza ma bardzo silny charakter. Zawsze też miał cechy "przywódcze". W dzieciństwie, podczas zabaw, w których chłopcy rywalizowali między sobą, Apoloniusz stał na ich czele. W szkole bardzo dobrze się uczył. Rodzinne tradycje sportowe rozpoczął ojciec czworga rodzeństwa, Leopold. Znakomity narciarz zmarł w 1993 roku i niestety nie doczekał sukcesów swojego syna. Apoloniusz spełnił marzenia i nadzieje całej usportowionej rodziny. - Ogromnie przeżywamy każde zawody Adama Małysza - mówi Jolanta Tajner. - Jest on dla nas wszystkich ucieleśnieniem naszych marzeń o tym, żeby być najlepszym w świecie w sporcie.
    Dzisiaj rodzeństwo Tajnerów bardzo często się spotyka w rodzinnym domu w Wiśle. Rozmawiają, wspominają dawne czasy. W razie potrzeby zawsze mogą na siebie liczyć. - Po prostu rodzina jest dla nas najważniejsza. - wyjaśnia pani Jola.
    Podobnie, jak jej ojciec i brat, wodzisławianka również zajmuje się sportem. Kiedyś czynnie uprawiała narciarstwo biegowe. Potem jednak musiała wybrać pomiędzy szkołą a sportem wyczynowym. Zdecydowała się na naukę. Ukończyła Akademię Wychowania Fizycznego w Katowicach na kierunku rekreacji ruchowej, gdyż jest to jej pasja.


    - Rekreacja to umiejętność spędzania czasu wolnego na zajęciach ruchowych. Imprezy rekreacyjne uwzględniają wszystkie dyscypliny ruchowe. Zawody nie są nastawione na wyniki, ale po prostu na zabawę w ruchu - wyjaśnia.


    Od trzech lat wodzisławska wuefistka zajmuje się w swojej szkole również turystyką. Latem wyjeżdża z uczniami do parków wodnych w Skoczowie, Tarnowskich Górach czy Krakowie. Zimą zaś organizuje jednodniowe wyjazdy do Wisły na narty. Pani Jola jest instruktorem narciarstwa zjazdowego, więc na ogół sama prowadzi zajęcia z dziećmi.


    - Cieszę się z tego, że pracuję w tak dobrej szkole, wśród życzliwych i otwartych ludzi. Jako nauczycielka wiele zawdzięczam Czesławowi Lapczykowi, dyrektorowi naszej szkoły, który stwarza nam warunki do twórczej pracy - mówi siostra słynnego trenera.


    W życiu prywatnym jest szczęśliwą matką dwojga prawie dorosłych już dzieci. Starszy syn Jakub Michalczuk właśnie obronił pracę licencjacką z rehabilitacji i fizykoterapii w Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Jak przystało na potomka Tajnerów, również połknął rodzinnego bakcyla i zajmuje się trenowaniem dzieci w narciarstwie klasycznym. Córka Agnieszka ukończyła drugi rok pedagogiki w Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy uważasz, że właściciele i administratorzy budynków, ktorzy nie odśnieżaja chodników wzdłuż swoich posesji powinni płacić wysokie kary?

    • Zdecydowanie tak (69%)
    • Nie, chodniki to nie ich problem (23%)
    • Nie mam na ten temat zdania (7%)